"wPolityce wTygodniu". Cedzyński: Ropa i prezent KO dla prezydenta "wPolityce wTygodniu". Cedzyński: Brudna ropa i miły prezent KO dla prezydenta

Dziś w cyklu "wPolityce wTygodniu" wracamy między innymi do obrony Bramy Brandenburskiej przed Sławomirem Mentzenem, dokonanej przez znaną publicystkę Gazety Wyborczej i ambasadora Niemiec. Zobaczymy też, jak miły podarunek dostał prezydent od koalicji 13 grudnia i jak niemieccy ekolodzy chcą nas chronić przez złożami brudnej ropy.
NIEDZIELA - "Wyborcza" broni Bramy Brandenburskiej
Nie milkną echa obchodów 82. rocznicy powstania warszawskiego. Szczególne emocje wzbudził przyjazd Sławomir Mentzena wraz ze zwolennikami przed Bramę Brandenburską w Berlinie. Tym razem obyło się bez przemocy ze strony niemieckich służb, jak to miało miejsce w przypadku protestu kilku działaczy Ruchu Obrony Granic.
Mentzen zmusił Niemców do przeczytania słów prawdy umieszczonych na transparencie.
Podczas Powstania Warszawskiego Niemcy zamordowali 200 tysięcy Polaków, w tym tysiące dzieci. Nigdy tego nie zapomnimy!
Oczywiście oburzył tym ambasadora Niemiec, który nazwał gest polskiego polityka "godnym ubolewania". Dyplomata spał jednak za długo, bo w niedzielny poranek zdołała go wyprzedzić na X Dominika Wielowieyska. Dziennikarka "Wyborczej" zasugerowała, żeby Mentzen taką samą "wycieczkę" odbył do Moskwy. W ten sposób zapewne chciała mu dać zrozumienia, że z wrażej Rosji już by nie wrócił, a z przyjaznych Niemiec udało mu się wyjechać.
Czy jednak naprawdę poważny spór o prawdę historyczną z Berlinem miałby zaczynać się wraz ze śmiertelnym zagrożeniem polskiego polityka, który ośmielił się wypowiedzieć zdanie zgodne z faktami? Może lepiej te kwestie po prostu rozwiązać, zanim wypowiedź w ich sprawie będzie się wiązać z takim niebezpieczeństwem.
PONIEDZIAŁEK - Zbrodnia nie do zapomnienia
Prezydent Karol Nawrocki ułaskawił m.in. Piotra "Starucha" Staruchowicza - najsłynniejszego kibica Legii Warszawa. Chodziło o wykroczenie, a nie przestępstwo. Nie osłabiło to w żaden sposób bolesnego przeżycia Donalda Tuska.
Niektóre ułaskawienia mówią więcej o prezydentach niż ich wszystkie przemówienia razem wzięte.
- napisał w naburmuszony sposób.
W ślad w gniewie ruszyli przyboczni i naśladowcy premiera, łączący się z nim w bólu.
Tusk ma wybiórczą, ale dobrą pamięć. Nigdy nie zapomni hasła akcji kibiców, której twarzą był wspomniany "Staruch", a hasłem rymowanka zaczynająca się od słów "Donald matole...". Można przeboleć akt łaski wobec bankowca, który zabił staruszkę (to decyzja Aleksandra Kwaśniewskiego), można też przymknąć oko na łaskę dla lidera mafii pruszkowskiej (to z kolei gest Lecha Wałęsy). Jednak zbrodni "Starucha" nie sposób przebaczyć, a co dopiero zapomnieć.
WTOREK - Dziwny stan Morawieckiego
Mateusz Morawiecki szuka swojego elektoratu. Miał ogarniać strefę centrum, ale to może później, bo na razie zapędził się na lewą stronę sceny politycznej. W jednym z wywiadów zaczął się bić w piersi. Co prawda nie swoje, ale jednak. Wrócił do sporu wokół wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 2020 roku, który zaostrzył przepisy aborcyjne. Były premier nagle stwierdził, że właściwie to on był temu przeciwny.
Trzeba było się trzymać tego kompromisu. Przestrzegałem prezesa wielokrotnie: nie ruszaj tego!
- mówił w rozmowie z Bogdanem Rymanowskim.
Całkiem niedawno, w negocjacjach z Jarosławem Kaczyńskim, lider Rozwoju Plus zapewniał, że, mówiąc w skrócie, obydwaj grają do jednej bramki. W takim razie powstaje pytanie, dlaczego niemal codziennie rusza z zapałem, by strzelić gola samobójczego.
Prezes Kaczyński tłumaczy to "dziwnym stanem" byłego premiera. Może pomoże gorzka pigułka w postaci sondażu, który ukazał się tego dnia. PiS niewiele w nim tracił do KO. Natomiast Rozwój Plus, po pierwszych skokach, spadł z progu wyborczego.
ŚRODA - "Brudna" polska ropa?
Dochodzą kolejne informacje o zaogniającej się sytuacji w sprawie odkrycia złóż ropy i gazu na polskim Bałtyku, niedaleko Świnoujścia. W niemieckiej prasie pojawiły się informacje o tamtejszych niezawodnych ekologach. Już zebrali dziesiątki tysięcy podpisów i zamierzają je przekazać w formie protestu do Komisji Europejskiej.
Wiedzą co robią, bo tam zawsze mogli liczyć na zrozumienie. W końcu co jak co, ale cisza i ochrona przyrody leżą szczególnie na sercu Ursuli von der Leyen. I tylko złe języki mogą posądzać przewodniczącą KE i zleceniodawców akcji ekologów o chęć wpływu na ewentualne "brudne" zyski z polskiej ropy.
CZWARTEK - Miły prezent od KO dla prezydenta
Pierwsza rocznica zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta miała uroczysty charakter. Każdy w prezencie przyniósł to, co chciał i miał. Polacy odwdzięczyli się za ten rok sondażem, w którym w większości chwalą politykę Pałacu. Prezydenta szczególnie musiały ucieszyć rosnąca przychylna mu tendencja i coraz większe zaufanie młodych wyborców.
Koalicja 13 grudnia też dała coś od siebie. Senat odrzucił inicjatywę Pałacu w sprawie referendum dotyczącego unijnej polityki klimatycznej, czyli Zielonego Ładu.
Koalicja Obywatelska uznała najwyraźniej, że obywatele jeszcze nie dorośli, by bezpośrednio podejmować decyzje w swoim kraju. Możliwe, że w ten sposób przysporzą zwolenników prezydentowi. Też miły prezent na rocznicę.
PIĄTEK - Tusk i sukces na granicy
Dziennik „Süddeutsche Zeitung” zwrócił uwagę, że nie kto inny jak Donald Tusk poucza Hiszpanię, jak ta powinna się zachować w czasie kryzysu w Ceucie, którą nawiedziła inwazja nielegalnych imigrantów. Niemiecka gazeta pokazuje polskiego premiera jako polityka skutecznego, który poradził sobie jak nikt w Europie z akcją przerzutu cudzoziemców do Polski. Chodzi o oczywiście o "sukces" Tuska na granicy z Białorusią.
"SZ" z aprobatą przyznaje, że polityka premiera przynosi efekty, bo jak twierdzi MSWiA w Warszawie, w pierwszej połowie 2026 r. nie doszło do ani jednego skutecznego nielegalnego przekroczenia granicy.
Wynika z tego, że niemieckie media mają równie wybiórczą pamięć jak sam bohater tych rewelacji. Bo ten, jeszcze jako pełniący obowiązki szefa PO, kilka lat temu głosował przeciwko budowie zapory na granicy, którą teraz się tak chwali. A chwilę wcześniej, jako szef Rady Europejskiej, straszył polski rząd konsekwencjami za brak solidarności w przyjmowaniu hord imigrantów, z którymi nie mogli sobie poradzić choćby Niemcy.
Nie znaczy to jednak, że za chwilę podobna solidarność stanie się znów przewodnim hasłem przywódcy KO. I znów trzeba będzie zweryfikować wspomnienia. Ale nie ma się, co martwić, bo zapewne niemieckie media znowu przypomną nam, jak było "naprawdę".
SOBOTA - Kazimierz, zajmij się czymkolwiek!
Na koniec tygodnia błyskotliwy występ Kazimierza Marcinkiewicza. Były premier, znany powszechnie z epickiej narracji:
Yes, yes, yes
oraz romansu z Isabel, o którym chciałby zapomnieć, komentował prezydenturę Karola Nawrockiego. W rozmowie w przyjaznym sobie środowisku TVP w likwidacji oznajmił Dorocie Wysockiej-Schnepf, że "przecież Nawrocki ćpa". Gość TVP info zaczął jednocześnie gmatwać swoją wypowiedź, że właściwie nie miał na myśli narkotyków, ale prezydent "jest uzależniony od jakiejś dawki, którą musi przyjmować częściej niż co godzinę".
Marcinkiewicz oczywiście kombinuje, w jaki sposób poprzez niedomówienia pomówić głowę państwa i jednocześnie uniknąć posądzenia o pomówienie. Tak oryginalna i błyskotliwa myśl mogła przyjść tylko jemu do głowy i chyba tylko w programie red. Wysockiej-Schnepf. Nie wychodźmy więc poza krąg sentencji Kazimierza Marcinkiewicza i zadedykujmy mu jego własną, tym razem klarowną i bezpośrednią wypowiedź, adresowaną w afekcie do Isabel:
Idź do pracy, zajmij się czymkolwiek, cokolwiek rób, idź na bezrobotne, zajmij się jakąkolwiek pracą, jakąkolwiek robotą, przestań mnie nachodzić, a najlepiej odejdź.



