Cham na Mazurach. Hodowla chamaCham na Mazurach. Hodowla chama. “Ludzie ci nie uprawiają żeglarstwa, lecz jachting. Czarterują bogato wyposażone jachty i wylegują się na pokładzie, chlejąc piwo"

pexels-ozkan-aygun-120057239-19949035.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Elitarność, wyjątkowość, posmak bohemy zostały najpierw zdeptane przez pospólstwo, a teraz dzieła zniszczenia dopełniają bogaci barbarzyńcy, przekonani, że wszystko – łącznie z tytułami szlacheckimi – można kupić. Pisząc o Mazurach, „Wyborcza” tak naprawdę boleje nad zanikającą potęgą elit, które kiedyś stawiały wszystkich do pionu.

„Gazeta Wyborcza” jest już cieniem swojej dawnej potęgi. Wprawdzie co jakiś czas z redakcyjnych czeluści wychodzi Roman Imielski lub jakiś inny Wojciech Czuchnowski i z wielkim patosem oświadcza, że w kolejnym numerze ukaże się „bomba”, która wysadzi w powietrze całą polską scenę polityczną.

Tym razem to będzie prawdziwa bomba

 – zapewnia.

W ostatnich latach takich „bomb” było kilkanaście, jeśli nie więcej, a jedyny wybuch, jaki spowodowały, był co najwyżej wybuchem śmiechu. Nie oznacza to jednak, że „Wyborcza” nie odgrywa już żadnej roli w debacie publicznej. Gazeta wciąż jest widoczna, ale na innych zasadach niż kiedyś. Po prostu redaktorzy z Czerskiej nie mają już takiej władzy, by decydować, które teksty powinny budzić emocje czytelników. Dlatego aby zwrócić na siebie uwagę opinii publicznej, często muszą uciekać się do prowokacji – zaczepnych tytułów lub niedorzecznych tez zawartych w artykułach. Tak chyba było w przypadku reportażu z mazurskich jezior, opublikowanego w „Wyborczej” ostatniego dnia lipca.

Nostalgia za dawną potęgą

Kiedyś pływali tacy ludzie jak Osiecka, dziś każdy cham może za 200 zeta wynająć jacht

 – pod takim tytułem sprzedano tekst, który opisywał zmierzch dawnego żeglarstwa na Mazurach.

Nic więc dziwnego, że publikacja wzbudziła setki komentarzy w internecie, w większości bardzo nieprzychylnych. Oczywiście recenzowano sam tytuł, bo mało komu chciało się tracić czas i pieniądze na lekturę całości artykułu, zamieszczonego w płatnym dostępie. Tekst był zresztą znacznie mniej buńczuczny niż tytuł, choć w pewnym sensie mógł stanowić niezłą ilustrację zjawiska opisanego przed chwilą, tzn. do utraty znaczenia przez „Wyborczą”.

W artykule czytamy bowiem o nostalgii za dawnymi, prawdopodobnie już bezpowrotnie utraconymi czasami, gdy pod mazurskie żagle przyjeżdżali ludzie pasji, z zasadami, z etosem, dla których pływanie – często w bardzo prymitywnych warunkach – miało głęboki sens. Dziś natomiast przybywają tu tłumy nuworyszy, dla których liczy się wyłącznie kasa, wygoda i robienie dobrego wrażenia wśród znajomych. Jak czytamy, ludzie ci nie uprawiają żeglarstwa, lecz jachting. Czarterują bogato wyposażone jachty i po prostu wylegują się na pokładzie, chlejąc piwo, zamiast – jak ich inteligenccy poprzednicy z dawnych lat – uczyć się nowych umiejętności i delektować dzikim otoczeniem.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/33
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.