Tusk pomógł Romanowskiemu?! Zdumiewające doniesieniaTusk niechcący pomógł Romanowskiemu?! Zdumiewające doniesienia
Premier Donald Tusk niedawno opowiadał, powołując się na ustalenia służb, że Marcin Romanowski na 99 proc. jest w Naddniestrzu. Neo-Prokuratura Krajowa podkreślała, że to po prostu blef poszukiwanego i nie ma dowodów, że Romanowski tam jest. A co na to obrońca polityka PiS, mec. Bartosz Lewandowski? Jego słowa są znamienne i wskazują na to, że Tusk... niechcący pomógł jego klientowi.
Mec. Bartosz Lewandowski na antenie "Super Expressu" odpowiedział między innymi na pytanie, czy to prawda, że Marcin Romanowski jest w Naddniestrzu.
Mec. Lewandowski: "Należy przesłuchać Tuska ws. Romanowskiego"
Blamaż Tuska? Zaskakujący zwrot ws. Romanowskiego!
Pomidor
- odpowiedział polityk PiS.
Nie mogę tutaj nic powiedzieć
- dodał.
Decyzje są klientów zawsze, jeżeli chodzi o kwestie polityczne, wizerunkowe. Ja za to nie mogę brać odpowiedzialności. Moim zadaniem jest to, żeby zabezpieczyć pełne interesy posła Romanowskiego w Polsce
- wyjaśnił prawnik.
Zaskakujące oświadczenie Tuska
Mec. Lewandowski wskazał na kuriozalność faktu, że premier Tusk prezentuje zupełnie inne stanowisko w sprawie miejsca pobytu Romanowskiego niż zarządzana przez jego ministra, Waldemara Żurka, neo-prokuratura.
Mamy do czynienia z jakąś kuriozalną sytuacją. Z jednej strony prokuratura twierdzi, że Marcina Romanowskiego w Naddniestrzu nie ma i że to jest blef, oni nie mają żadnego potwierdzenia. I wychodzi cały na biało premier Donald Tusk i mówi praktycznie w jednym momencie, że on wie od służb, że na 99%, czyli z prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością Marcin Romanowski w Naddniestrzu jest
- zaznaczył Lewandowski.
Dla mnie osobiście jako obrońcy informacja o tym, że mój klient jest poza terenem Unii Europejskiej jest bardzo korzystna. Stąd od razu złożyłem wniosek o przesłuchanie Donalda Tuska i wystąpienie do służb polskich, czy oni to potwierdzają. Nie wyobrażam sobie, że Donald Tusk okłamywał opinię publiczną w tej sprawie. Byłoby to co najmniej nieodpowiedzialne
- podkreślił.
To nie jest takie rzucanie, to ma oczywiście swoje skutki procesowe. Dla mnie akurat oświadczenie pana premiera było procesowo na rękę i mam nadzieję, że to zostanie przez sąd wzięte pod uwagę
- dodał.
tkwl/Źr. wPolityce.pl za "Super Expressem"
