PiS mówi "sprawdzam!". Drugi próg PIT od 180 tys. zł PiS mówi "sprawdzam!". Drugi próg PIT od 180 tys. zł

FacebookTwitter

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości na premiera prof. Przemysław Czarnek, który krytycznie podchodził do propozycji podatkowych rządu, teraz sam poinformował o własnym projekcie reformy podatków autorstwa PiS. Drugi próg podatkowy ma wynieść aż 180 tysięcy złotych. "Chcemy zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach pracujących Polaków" - przekonuje polityk.

W ubiegły czwartek na konferencji prasowej Donald Tusk zapowiedział podniesienie drugiego progu podatkowego do 130 tys. zł z obecnych 120 tys. zł. Osoby zarabiające między 130 tys. zł a 150 tys. zł miałyby być objęte nową, 24-proc. stawką podatku. Obecnie osoby, których dochody przekroczą poziom 120 tys. zł, płacą stawkę 32 proc. od nadwyżki.

Te propozycje na przyszłoroczny budżet zostały skrytykowane przez przedstawicieli opozycji. Prawo i Sprawiedliwość twierdzi, iż proponowane zmiany są "podatkową kosmetyką" i poza zwiększeniem biurokracji nie dają realnej ulgi pracującym Polakom.

PiS krytykuje propozycje Tuska. "Podatkowa kosmetyka"

PiS mówi "sprawdzam!". Niższy podatek nawet do 180 tys. zł

Jak zapowiedzieli, tak też zrobili. Prof. Przemysław Czarnek, po ogłoszeniu wcześniej propozycji podatkowych dotyczących podwyższenia kwoty drugiego progu podatkowego, dziś oficjalnie złożył - wraz z grupą posłów PiS - projekt ustawy. 

Składamy projekt ustawy: drugi próg podatkowy dopiero od 180 tys. zł! Chcemy podnieść drugi próg podatkowy ze 120 do 180 tys. zł. Zasada jest prosta: 12% PIT aż do 180 tys. zł, a 32% dopiero od nadwyżki ponad tę kwotę

- wyjaśnił prof. Czarnek.

Kandydat na premiera przekonuje, że propozycja opozycyjnej partii jest zdecydowanie korzystniejsza dla podatników. Oznacza bowiem trzy razy większe oszczędności w domowym budżecie w porównaniu do projektu rządowego. 

[Donald Tusk] zamiast naprawdę przesunąć próg, proponuje podatkowy labirynt: 12%, potem nową stawkę 24%, a następnie 32%. Przy 180 tys. zł jego rozwiązanie oznaczałoby tylko 3,6 tys. zł oszczędności. Nasze – 12 tys. zł. Różnica: 8,4 tys. zł rocznie w kieszeni podatnika

- przekonuje. 

To jest różnica między nami: Tusk chce „obniżać podatki”, podnosząc inne podatki. My chcemy po prostu zostawić więcej pieniędzy w kieszeniach pracujących Polaków. Wyższa pensja ma oznaczać większą zamożność, a nie szybsze wpadanie w 32-procentowy PIT

- dodał polityk PiS. 

kh/x.com

 

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.