5 wniosków po dymisji Mróz-Gorgoń5 wniosków po dymisji Mróz-Gorgoń. "Uderzenie w wizerunek Polski"
200 tys. zł na kompromitujący raport, którego prawdopodobnie nikt z rządu nie przeczytał. Raport "Polaków portret własny" wywołał ogromne oburzenie gdyż dokument nie tylko obfituje w błędy metodologiczne, absurdalne tezy i niedorzeczne neologiczny oraz zmyślone przypisy, ale po głębszej analizie wskazuje, że został przygotowany bezmyślnie przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Wiceminister w KPRM Barbara Mróz-Gorgoń podała się do dymisji, ale czy to zamyka sprawę? Jakie należy wyciągnąć wnioski z tej sytuacji. Portal wPolityce.pl p[prezentuje 5 najważniejszych wniosków.
Barbara Mróz-Gorgoń zrezygnowała wczoraj z funkcji pełnomocniczki rządu ds. promocji marki Polska. Do swojej kancelarii (KPRM) osobiście wprowadził ją w 2026 r. i zaanonsował premier Donald Tusk, nadając rangę wiceministra. Jest założycielką i prezesem zarejestrowanej w 2025 r. Fundacji Marka Polska Think Tank, będącej organizacją pozarządową. W czasie konferencji Tusk nazwał ją "najwybitniejszą w Polsce specjalistką od kształtowania marki". Mróz-Gorgoń ma tytuł doktora habilitowanego i jest związana z Uniwersytetem Ekonomicznym we Wrocławiu. Po skandalu jaki wywołała raportem "Polaków portret własny", którego była kierowniczką merytoryczną po zaledwie miesiącu podała się do dymisji. Na raport wdano ok. 200 tys. zł, a sam projekt promocji "marka Polska", w ramach którego został przygotowany, przewiduje wydatkowanie w przeciągu kilku lat nawet 600 mln zł.
Raport "Polaków portret własny" wywołał ogromne oburzenie gdyż dokument nie tylko obfituje w błędy metodologiczne, absurdalne tezy i niedorzeczne neologiczny oraz zmyślone przypisy, ale po głębszej analizie wskazuje, że został przygotowany bezmyślnie przy wykorzystaniu sztucznej inteligencji. Jakie nioski płynął z dymisji Barbary Mróz-Gorgoń, która twierdzi, że musiała odejść z rządu Tuska ze względu na "niewyobrażalny hejt"?
Tak Mróz-Gorgoń opowiadała o AI! "Wykreowało wydmuszkę"
Wnioski po dymisji Mróz-Gorgoń
1. Brak weryfikacji kadr rządu
Barbara Mróz-Gorgoń prowadziła swą działalność bezpośrednio pod skrzydłami premiera Donalda Tuska, a przygotowany pod jej kierunkiem raport "Polaków portret własny" został zamówiony i opłacony (ok. 200 tys. zł) przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. To pokazuje, że mamy do czynienia kolejną z aferą całego rządu, a niejedynie osoby pospieszenie wprowadzonej do KPRM. Skoro tak, to pierwszy i podstawowy wniosek dotyczy nieudolnego doboru kadr w rządzie. Czy przeprowadzono jakąkolwiek weryfikację kompetencji Mróz-Gorgoń, czy zwyczajnie wciągnięto ją do kancelarii przez znajomości. Choć premier nie musi się na wszystkim znać, ale w tym wypadku osobiście ją rekomendował i uczynił doradcą, pełnomocnikiem całego rządu, którego działalność miała nas kosztować nawet 600 mln zł. Kryzys weryfikacji kadr rządu potwierdza niemal błyskawiczna dymisja wiceminister Mróz-Gorgoń, która obnażyła słabość procesu sprawdzania kompetencji kandydatów na wysokie stanowiska państwowe.
2. Zniszczenie wizerunku pracowników naukowych
Raport "Polaków portret własny", który firmowała osoba mająca tytuł doktora habilitowanego, która szczyci się nawet Medalem Komisji Edukacji Narodowej, miał rażąco niską jakość. Nawet Barbara Mróz-Gorgoń stwierdziła, że nie powinien on dotrzeć do opinii publicznej, bo nie był do tego przeznaczony. Wręcz bezmyślne wykorzystanie sztucznej inteligencji do jego stworzenia wywołało falę oburzenia w środowisku akademickim, które wymaga od studentów o wiele większej autentyczności prac pod groźbą zarzutu o plagiat. Tymczasem za publiczne pieniądze stworzono coś pozornego i niedorzecznego, nie wnoszącego niczego do rozwiązania problemów promocji Polski. To zdarzenie pokazało, że tytuły akademickie nie chronią automatycznie przed weryfikacją kompetencji, nie mogą usprawiedliwiać tego typu wybryków. Otwarte pozostaje pytanie czy Barbara Mróz-Gorgoń poniesie odpowiedzialność zawodową na swej macierzystej uczelni.
3. Brak kontroli wydatkowania publicznych funduszy
Raport Barbary Mróz-Gorgoń został zamówiony przez przez Ministerstwo Sportu i Turystyki, które zapłaciło za niego ok. 200 tys. zł. Oznacza to, że resort, którym kieruje Jakub Rutnicki z KO zaakceptował jego kuriozalną treść, albo w ogóle go nie zweryfikował, nie sprawdził za co płaci. Warto podkreślić, że w czerwcu 2025 roku resort Rutnickiego przyznał fundacji Mróz-Gorgoń dotację na badania nad marką Polski, a w grudniu tego samego roku z rekomendacji tego resortu znalazła się ona w międzyresortowym zespole planującym kampanię promocyjna "marka Polska". Dokładnie w tym samym czasie - koniec 2025 r. - opublikowany został raport "Polaków portret własny" przygotowany pod auspicjami Mróz-Gorgoń. To oznacza, że został nie tylko zaakceptowany i opłacony przez resort Rutnickiego, ale także mógł się stać powodem jej awansu na funkcje wiceministra w kancelarii premiera Tuska. Odcinanie się resortu od końcowej postaci raportu niczego tu nie zmienia, a sprawą wydania ok 200 tys. zł zajmuje się już CBA i prokuratura. Tej sprawy nie można ograniczyć jedynie do braku audytu i wątpliwej wartości naukowej raportu, przede wszystkim trzeba zadać pytanie rządzącym o sposób wydatkowania publicznych pieniędzy na analizy i ekspertyzy w sytuacji katastrofalnie rosnącego zadłużenia państwa.
4. Uderzenie w wizerunek Polski
Raport firmowany przez byłą już pełnomocnik rządu ds. rządu ds. promocji marki Polska Mróz-Gorgoń, to blamaż dla całego projektu promocyjnego. Miał on spójnie promować kraj na świecie, a rozpoczął swoje działanie od wizerunkowej kompromitacji. Zamiast merytorycznej dyskusji o tożsamości, gospodarce i turystyce, uwaga opinii publicznej skupiła się na błędach składniowych, bezrefleksyjnym wykorzystaniu sztucznej inteligencji, a samą ideę zintegrowanej promocji pogrążyło w oparach śmieszności. Inicjatywa powołania nowej instytucji rozpoczęła się zatem od kompromitacji i fali kpin. Zamiast profesjonalizacji narodowego marketingu, projekt na starcie stracił autorytet i wiarygodność społeczną. Dotyczy to niestety nie tylko Polski, ale także i środowisk międzynarodowych, które zajmują się m.in. turystyką.
5. Ośmieszenie nowych technologii
Sprawę skandalicznego raportu Mróz-Gorgoń nagłośnił Sebastian Meitz z Instytutu Sobieskiego, który zdobył się na jego przeczytanie, czego najwyraźniej nie zrobiono w rządzie. To on wskazał, że raport nieudolnie przygotowano z udziałem sztucznej inteligencji, jest "napisany polszczyzną, która w kilkunastu miejscach przestaje być polszczyzną". Pełen jest niepotrzebnej angielszczyzny, wręcz komicznej i przetłumaczalnej, podsuniętej przez AI. O zgrozo zawiera także błędy merytoryczne, choć odnośnie liczy polskich noblistów, ale także zmyślone przypisy, sprzeczne dane liczbowe, karykaturalne i dziwaczne tezy. Choć wykorzystywanie sztucznej inteligencji do przyspieszenia złożonych i skomplikowanych zadań nie jest niczym złym, to jednak bezmyślne jej zwierzenie jest kompromitujące. Pokazuje, że także na wykorzystaniu AI trzeba się znać. Warto przypomnieć, że te technologie są dziś absolutną przyszłością wielu gałęzi gospodarki, nauki i obronności, Ministerstwo handlu USA ogłosiło we wtorek, że wycofa restrykcje na eksport zaawansowanych chipów stosowanych w systemach AI do większości państw świata, w tym Polski. Pamiętamy jak w ubiegłym roku USA wpisały Polskę na listę krajów objętych restrykcjami w zakresie dostarczania procesorów służących rozwoju sztucznej inteligencji. Polska pierwotnie znalazła się poza grupą 18 „kluczowych sojuszników” Stanów Zjednoczonych. Na szczęście Ministerstwo Handlu USA o wycofało się z tych ograniczeń eksportowych. Czy polski rząd Donalda Tuska stanie się teraz międzynarodowym pośmiewiskiem i przykładem, jak w Warszawie rozumiana jest sztuczna inteligencja? Zamiast promocji Polski mamy kompletny blamaż.
