Państwo Tuska zniszczyło ks. Olszewskiego! "W psychicznej rozsypce"Państwo Tuska zniszczyło ks. Olszewskiego! "Jest w psychicznej rozsypce"
Ks. Michał Olszewski SCJ doświadczył tak brutalnych działań represyjnych, że do dziś nie może odzyskać równowagi. Wycofał się z życia publicznego i przebywa w izolacji – pisze Marzena Nykiel, publicystka portalu wPolityce.pl w artykule „Męczennik ‘uśmiechniętej Polski’” w najnowszym numerze tygodnika „Sieci”.
Zrobiono z niego „przestępcę”, trzymano przez siedem miesięcy w areszcie, zniszczono dzieło, które miało służyć pomocy ofiarom przemocy, budowane ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Ks. Michał Olszewski do dziś nie wrócił do klasztoru i nie pełni publicznych funkcji kapłańskich. Represje wobec sercanina i ich dramatyczne skutki opisuje w nowym numerze tygodnika „Sieci” Marzena Nykiel, publicystka portalu wPolityce.pl, a w latach 2014-2026 jego redaktor naczelna.
Ks. Michał Olszewski jest w psychicznej rozsypce. Siedmiomiesięczne piekło aresztowe, które zgotowała mu żądna politycznej zemsty ekipa Donalda Tuska, wpędziło go w stan zaszczucia i lęku. Cierpi na zespół stresu pourazowego, ale jest pozbawiony pomocy medycznej, ponieważ lekarze boją się represji. Centrum pomocy ofiarom przemocy, które budował ze środków Funduszu Sprawiedliwości, niszczeje, ministerstwo żąda zwrotu kilkudziesięciu milionów złotych, a WSA z naruszeniem prawa odrzuca skargę. Przemoc tej władzy nie ma końca!
- czytamy w artykule „Męczennik ‘uśmiechniętej Polski’”.
"Nie wrócił do klasztoru"
Z tekstu Marzeny Nykiel dowiadujemy się o kulisach uderzenia w Fundację Profeto oraz zniszczenia przez bodnarowców, a następnie żurkowców ks. Michała Olszewskiego, którego publicystka opisuje jako kapłana charyzmatycznego, cenionego rekolekcjonistę, egzorcystę i duchownego przez lata niosącego pomoc pokrzywdzonym. Dziś kapłan sam stał się ofiarą przemocy państwa.
Ks. Michał Olszewski SCJ doświadczył tak brutalnych działań represyjnych, że do dziś nie może odzyskać równowagi. Wycofał się z życia publicznego i przebywa w izolacji. „Nie wrócił do klasztoru i nie pełni publicznych funkcji kapłańskich”– mówi nam jego obrońca, mec. Krzysztof Wąsowski. Ujawnia też kulisy wielopoziomowego uderzenia w Fundację Profeto
- czytamy.
Sytuacja ks. Michała jest dramatyczna. Mieszka z psem w jednopokojowej klitce, w której nie mieszczą się nawet podstawowe meble. W codziennym funkcjonowaniu pomaga mu aktywność sportowa – długodystansowe biegi, w których towarzyszy mu pies. Wewnętrznie nadal zmaga się z potężną traumą i poczuciem głębokiej niesprawiedliwości. "Udało im się go zniszczyć, rozwalić psychicznie" – mówi mec. Wąsowski. Ks. Michał żyje w ciągłym lęku, że pod jego nieobecność ktoś wedrze się do mieszkania i coś podrzuci, dlatego stale je monitoruje. Z uwagą śledzi również bieżące wydarzenia, ale wciąż nie ma siły, by wyjść do ludzi
- opisuje Marzena Nykiel.
Jako że sąd nałożył zakaz kontaktu ze świadkami, ks. Olszewski nie może utrzymywać relacji ani z przełożonymi, ani nawet najbliższą rodziną. Ma silne obawy, że jeśli złamie zakaz, to trafi za kraty. Do domu rodzinnego wrócić również nie może – ze względu an zakaz kontaktowania się z ojcem. Tej decyzji nie chce uchylić prowadząca sprawę sercanina sędzia Justyna Koska-Janusz.
Zastraszono nawet lekarzy!
Najstraszniejsze jest chyba to, że ks. Michał nie może liczyć nawet na odpowiedni dostęp do pomocy medycznej.
Nie widać też realnego zainteresowania sądu ustaleniem faktycznego stanu zdrowia ks. Michała. Polityczno-medialna nagonka sprawiła, że został całkowicie pozbawiony opieki lekarskiej. Emerytowany psychiatra wojskowy, który początkowo z nim pracował, przestraszył się konsekwencji i przerwał współpracę, gdy poproszono go o wydanie zaświadczenia do sądu o stanie zdrowia. Trzy kolejne gabinety psychiatryczne odmówiły księdzu wykonania testów z obawy przed nalotami policji czy kontrolami.
- czytamy.
Marzena Nykiel przytacza także oświadczenie, w którym ks. Michał ujawnił skalę prześladowań. Wskazywał tam m.in. na działania prok. Piotra Woźniaka, noszące wręcz znamiona psychicznego „znęcania się”:
Wskazał, że zarzuty zmieniały się na różnych etapach postępowania: inne przedstawiono mu podczas zatrzymania, pod innymi przedłużano areszt, z innymi opuszczał zakład karny, a jeszcze inne sformułowano w samym akcie oskarżenia. „Nie popełniłem żadnego z wymienionych przestępstw. […] Cierpię na zespół stresu pourazowego w wyniku zatrzymania i niehumanitarnego traktowania, co zostało stwierdzone przez Rzecznika Praw Obywatelskich. […] Od momentu opuszczenia zakładu karnego jestem nękany przez służby. Nękani są moi rodzice i współpracownicy. Moja mama została przeszukana przez ABW w podejrzeniu o pranie pieniędzy z powodu drobnych kwot, które wysyłała mi jako ofiarę na mszę świętą. […] Większość świadków, którzy byli moimi współpracownikami, przez cały 2025 r. byli regularnie nękani przez ABW przeszukaniami o 6.00 rano. Skończyło się to w jednym przypadku potężnym zawałem serca, problemami rodzinnymi i innymi. Kuriozum tego działania pokazuje fakt, że ABW o 6.00 rano przeszukiwało kobietę, która prowadziła korektę ortograficzną moich książek, czy też człowieka, który raz w życiu przechowywał mi opony zimowe – wyliczał przed sądem. Najgorsze skojarzenia budzi postawa prokuratora Woźniaka, który nękał księdza od pierwszych chwil: „Panie Olszewski, bardzo przepraszam za te niewygody w tej klatce, za tę niewygodną pryczę. Na pewno pan trafi po decyzji sądu do więzienia”. Pilnował też, by również później ks. Michał czuł się dostatecznie podle: "Gdy w więzieniu przychodzili do mnie funkcjonariusze i mówili, że chcieliby mi ulżyć i przekazać listy od rodziny albo nową książkę, to stwierdzali, że nie mogą tego uczynić, bo są tu kamery, a prokurator zakazał”.
Drugi z pełnomocników ks. Olszewskiego, mec. Michał Skwarzyński, mówi publicystce, że „proces na podstawie fałszywych informacji przekazywanych mediom miał wykreować sytuację, że oto kapłan ukradł 66 mln zł”.
Tymczasem budynek stoi, budowa zatrzymała się na etapie prac wykończeniowych, a doniesienia o wizytach w resorcie sprawiedliwości przed przyznaniem grantu okazały się nieprawdziwe. Oskarżenia opierają się na zeznaniach Tomasza Mraza, byłego pracownika resortu, którego obrońcą jest Roman Giertych i który uzyskał status małego świadka koronnego. Każde kolejne przesłuchanie obnaża jednak fikcję jego zeznań. „W najdrobniejszych szczegółach mamy rozpracowane, gdzie kłamie” - mówi mec. Skwarzyński
- czytamy.
Dramatycznego obrazu dopełniają ataki ze strony premiera Donalda Tuska, który to w kwietniu 2026 r. zasugerował publicznie, iż obrona ks. Olszewskiego opłacana jest z pieniędzy Zondacrypto.
W odpowiedzi na kłamstwo mecenasi ujawnili źródła finansowania: udział mec. Wąsowskiego pokrywa Zgromadzenie Księży Sercanów, mec. Skwarzyński pracuje pro bono, a działania prof. Potulskiego opłacają świeccy przyjaciele kapłana. Prawnicy zapowiedzieli prywatny akt oskarżenia i pozew cywilny przeciwko premierowi o naruszenie dóbr osobistych. (…) Wobec Profeto i ks. Olszewskiego jest prowadzonych równolegle kilka postępowań, choć wszystkie dotyczą tego samego przedmiotu. Mec. Wąsowski podkreśla, że organy państwowe traktują jedną sprawę jako cztery odrębne postępowania i żądają zwrotu tych samych kwot niezależnie od siebie, zamiast zawiesić kroki administracyjne do czasu rozstrzygnięcia głównej sprawy karnej.
- pisze publicystka.
Marzena Nykiel zwraca uwagę, że minister sprawiedliwości Waldemar Żurek domaga się od Profeto zwrotu całości wypłaconych środków, podczas gdy budynek Centrum już powstał i dziś – gdyby nie represje ze strony władzy – mógłby być właśnie „Archipelagiem”, schronieniem dla ofiar przemocy.
Pełnomocnik Fundacji zaskarżył tę decyzję, jednak to, co rozegrało się w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Warszawie, budzi grozę. 27 sierpnia br. WSA oddalił w całości skargę Fundacji na decyzję MS nakazującą zwrot ponad 66 mln zł dotacji. Tego samego dnia wiceminister Pałka poinformował, że „wraz z odsetkami należność przekracza już 76 mln zł”, że „równolegle trwa egzekucja należności, a 19 sierpnia Urząd Skarbowy zajął udział Fundacji w nieruchomości”. (…) Sąd zarządził przerwę „do odwołania”, a sala rozpraw została zamknięta od środka. Nie określono, jak długo to potrwa, choć mec. Wąsowski informował, że trzy godziny później musi stawić się na innej rozprawie. I dokładnie tyle czasu przeznaczono na przerwę. W jej trakcie przeprowadzono posiedzenie niejawne trzyosobowego składu sądu, rozpoznającego wniosek o wyłączenie. Dopiero po czasie okazało się, że decyzję tę wydał skład, którego członkowie sami uczestniczyli w tych samych inicjatywach publicznych. O tym jednak obrona dowiedziała się dopiero z dostarczonych później dokumentów. Co więcej, posiedzenie wznowiono, gdy mec. Wąsowski wyszedł, więc odbywało się pod nieobecność pełnomocnika Fundacji, co stanowi drastyczne naruszenie prawa do obrony. Dodatkowo rozpoznanie sprawy i wydanie rozstrzygnięcia nastąpiło bez odczekania na prawomocne zakończenie wątku wyłączenia sędziów. Aż trudno uwierzyć, że WSA może dopuścić się aż takiej kumulacji bezprawia. Mec. Wąsowski złożył już skargę do NSA
- podkreślono w tekście.
To, czego doświadcza ks. Michał, jest częścią wielopiętrowej operacji władzy. Co charakterystyczne raczej dla dyktatur niż demokratycznych rządów, ekipa Tuska organizuje „procesy pokazowe”, a przykładem na to jest sprawa sercanina.
Mamy sytuację, którą wytworzyły media poprzez szczucie na kapłanów, że duchowny, który znajdzie się w podobnej sytuacji, często nie może liczyć na obronę przełożonych. Oskarżeni księża albo są silni i dadzą sobie radę, albo kończy się tragedią. Znam przypadki księży, którzy zostali wydaleni przez biskupów ze stanu kapłańskiego, a po latach procesów okazywało się, że są niewinni i zostali kłamliwie oskarżeni. Księża są atakowani, a Kościół nie ma wypracowanych metod - zwraca uwagę ks. Jarosław Wąsowicz, kapelan prezydenta
-- czytamy.
Cały tekst znajdą Państwo w bieżącym wydaniu Tygodnika "Sieci"(2026/39)
źr. wPolityce.pl za "Sieci"
