Męczennik „uśmiechniętej Polski”. "Udało im się go zniszczyć"Męczennik „uśmiechniętej Polski”. "Udało im się go zniszczyć, rozwalić psychicznie"

Ks. Michał Olszewski jest w psychicznej rozsypce. Siedmiomiesięczne piekło aresztowe, które zgotowała mu żądna politycznej zemsty ekipa Donalda Tuska, wpędziło go w stan zaszczucia i lęku. Cierpi na zespół stresu pourazowego, ale jest pozbawiony pomocy medycznej, ponieważ lekarze boją się represji. Centrum pomocy ofiarom przemocy, które budował ze środków Funduszu Sprawiedliwości, niszczeje, ministerstwo żąda zwrotu kilkudziesięciu milionów złotych, a WSA z naruszeniem prawa odrzuca skargę. Przemoc tej władzy nie ma końca!
Charyzmatyczny ewangelizator, ceniony rekolekcjonista, egzorcysta i kapłan, przez lata niosący pomoc pokrzywdzonym, sam stał się ofiarą przemocy aparatu państwa. Ks. Michał Olszewski SCJ doświadczył tak brutalnych działań represyjnych, że do dziś nie może odzyskać równowagi. Wycofał się z życia publicznego i przebywa w izolacji.
Nie wrócił do klasztoru i nie pełni publicznych funkcji kapłańskich
– mówi nam jego obrońca, mec. Krzysztof Wąsowski. Ujawnia też kulisy wielopoziomowego uderzenia w Fundację Profeto.
Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił w całości skargę na decyzję ministra sprawiedliwości, który nie czekając na rozstrzygnięcia procesowe, nakazał zwrot ponad 66 mln zł dotacji. O szczegółach za chwilę.
Skazany na izolację
Sytuacja ks. Michała jest dramatyczna. Mieszka z psem w jednopokojowej klitce, w której nie mieszczą się nawet podstawowe meble. W codziennym funkcjonowaniu pomaga mu aktywność sportowa – długodystansowe biegi, w których towarzyszy mu pies. Wewnętrznie nadal zmaga się z potężną traumą i poczuciem głębokiej niesprawiedliwości.
Udało im się go zniszczyć, rozwalić psychicznie
– mówi mec. Wąsowski.
Ks. Michał żyje w ciągłym lęku, że pod jego nieobecność ktoś wedrze się do mieszkania i coś podrzuci, dlatego stale je monitoruje. Z uwagą śledzi również bieżące wydarzenia, ale wciąż nie ma siły, by wyjść do ludzi.
Na izolację został skazany przez sąd. Nie może utrzymywać relacji ze swoimi przełożonymi, ponieważ sąd nałożył zakaz kontaktu ze świadkami. Z tego samego powodu został odcięty od najbliższej rodziny.
Nie kontaktuje się ze swoim przełożonym, bo obsesyjnie boi się, że jeśli złamie zakaz, to pójdzie siedzieć. Nie może też wrócić do domu rodzinnego, bo ma sądowy zakaz kontaktu z ojcem. Sędzia Koska-Janusz nie chce tego zakazu zdjąć
– mówi mecenas.
