Niemcy wciąż chcą kolonizować Polskę. Tajna notatka i rola TuskaM. Nykiel: Niemcy wciąż próbują kolonizować Polskę. Tajna notatka i rola Tuska

tusk merz.webp
FacebookTwitter

W niemieckiej mentalności od wieków nie zmieniło się nic. Cel jest ten sam: podporządkować Polskę gospodarczo, skolonizować mentalnie i całkowicie uzależnić finansowo. Antypolonizm i mocarstwowe zapędy przybierają jedynie inny, nieco bardziej zakamuflowany kształt. Gdy przyjrzeć się faktom, Berlin podejmuje wszelkie kroki, by osłabić Polskę, podporządkować ją, zyskać pełną kontrolę i wyzyskiwać. Za rządów Donalda Tuska idzie to Niemcom doskonale. Wszelka konkurencyjność Polski została przez rząd zablokowana, a groźba roszczeń reparacyjnych odwołana przez samego premiera. To przemyślany plan, o którym wiemy z jawnych i tajnych dokumentów. Mówi o tym choćby szyfrogram, ujawniony kilka lat temu. 87. rocznica bestialskiej napaści Niemiec na Polskę zderza się z murem zakłamywania pamięci, zrzucania odpowiedzialności i relatywizowania win. Donald Tusk sumiennie temu patronuje.

6 bilionów 220 miliardów 609 milionów zł – taki rachunek za wojenne zbrodnie został wysłany do Niemiec w 2022 roku. Biorąc pod uwagę inflację, kwota ta przekroczyła już dzisiaj 7 bilionów zł. Szacunki dotyczą jedynie strat materialnych, bo jak wycenić życie wymordowanych 6 milionów Polaków, stanowiących aż 17 proc. ludności II Rzeczypospolitej, żywej tkanki narodu, bohaterów, patriotów walczących o wolną, silną, niepodległą Polskę? Berlin, zamiast tłumaczyć się z win i braku zadośćuczynienia, bezczelnie dyktuje warunki, przepoczwarza Unię w superpaństwo. Coraz zuchwalej przejmuje rolę lidera, popychając Polskę do gigantycznego i nieracjonalnego zadłużenia, w tym do kredytu SAFE na 44 mld euro. Dlaczego? Bo za każdym razem, gdy rządzi Platforma Obywatelska, ma pełną swobodę działania. Jedną z pierwszych decyzji Donalda Tuska po przejęciu władzy było wycofanie się z reparacji. Zaraz potem zablokowano budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, sparaliżowano budowę portu kontenerowego w Świnoujściu i zatrzymano wiele innych strategicznych inwestycji. Niemcy, które zbudowały swoją siłę i bogactwo na zniszczeniu i grabieży Polski, otwarcie szydzą z dotychczasowych dążeń rządu Zjednoczonej Prawicy. Prezydent Karol Nawrocki, tak jak jego poprzednik Andrzej Duda, jednoznacznie podkreśla, że nie pozwoli na wycofanie się z należnych nam roszczeń. „Reparacje i zadośćuczynienie Polsce powinny zostać wypłacone. Nie tylko dla przeszłości, dla sprawiedliwości historycznej, ale dla przyszłości” – powiedział dziś prezydent na Westerplatte. Ta nieustępliwość jest kluczowa. Wie to dobrze Izrael, który do dziś otrzymuje reparacyjne świadczenia z Berlina. Pamiętajmy, że zaledwie 15 lat temu, Niemcy zakończyły spłatę reparacji dla Francji i Wielkiej Brytanii za I wojnę światową. Ostatnia rata w wysokości 70 mln euro została przekazana w 2010 roku – 92 lata po zakończeniu wojny.

Jak dotąd Niemcy nie szczędzili pieniędzy na zakłamywanie historii. Fundowali stypendia, granty, sponsorowali dzieła filmowe i literackie, wspierali prace naukowe, które byłyby zgodne z kreowaną przez nich wizją. Zresztą tak samo hojnie finansowali antypolonizm w okresie II Rzeczypospolitej. Antypolska propaganda dominowała edukację, a zinstytucjonalizowane fałszowanie historii i geografii wymierzone było przeciwko Polsce. Nawet po podpisaniu polsko-niemieckiego paktu o nieagresji w 1934 roku, oficjalnie podsycano rewizjonizm.  W czasopiśmie „Die Volksschule” wprost instruowano nauczycieli, że Wisła jest w tej samej mierze niemiecką rzeką przeznaczenia co Ren, a szkoła ma bezwarunkowy obowiązek wpajać uczniom niezaprzeczalne prawa Niemiec do tych terenów. Uczono, że Prusy Zachodnie nigdy nie leżały pod polskimi rządami, a rozbiory Polski jedynie „naprawiły dwuwiekową krzywdę” wyrządzoną Niemcom. Młodym Niemcom wpajano, że Polacy to „współcześni Hunowie”, a germanizacja polskich dzieci i młodzieży była niezwykle brutalna.

Wielu ludzi zrobiło światową karierę na kreowaniu antypolskiego przekazu. Po II wojnie światowej i później, w III RP, było to zarówno w interesie Niemiec, jak i w interesie dominujących wówczas w Polsce sił polityczno-ideowych. Dzięki oskarżaniu Polaków o współudział w Holocauście, Berlin mógł zetrzeć z siebie brzemię zbrodni. Te wieloletnie wysiłki podejmowane na arenie międzynarodowej rozpowszechniły i spopularyzowały kłamliwe pojęcie „polskich obozów koncentracyjnych”. Państwo polskie przez lata nawet na to nie reagowało. Dominowała antypolska narracja, która na 8 lat rządów Zjednoczonej Prawicy nieco ustała, ale wraz z Donaldem Tuskiem powróciła ze zdwojoną siłą. Nie jest to zależność przypadkowa.

Kilka lat temu prof. Bogdan Musiał ujawnił szyfrogram, który dobitnie odsłania niemiecki plan w obszarze działań politycznych w Polsce w latach 90. Szyfrogram nr 3398 został sporządzony w czerwcu 1990 roku przez oficera polskiego wywiadu na podstawie informacji ujawnionych mu przez niemieckiego agenta o kryptonimie „Wolf”. Według „Wolfa” i kół doradców polityczno-gospodarczych rządu RFN korzystnym z punktu widzenia RFN jest rozbicie politycznych ugrupowań w Polsce, brak dominującej partii i podziały w „Solidarności”” – dowiadujemy się z szyfrogramu. „Wolf” przekonuje, że „optymalnym dla jednoczących się Niemiec byłby ostateczny rozpad „Solidarności” i odrodzenie się w Polsce ze znacznej części jej członków silnego ugrupowania chłopskiego, składającego się z kilku partii chłopskich popieranych przez Kościół”. Wskazuje także, że Niemcom zależy na stworzeniu klasy średniej, co stworzy im „szansę gospodarczej ekspansji”. W meldunku czytamy:

Skutecznie zahamuje to według tych ocen odrodzenie się stabilnego życia politycznego w RP oraz powstanie na gruncie ustaw reprywatyzujących warstwy drobnych i średnich polskich przemysłowców. A więc warstwy średniej, która na zachodzie odgrywa decydująca rolę w rozwoju kraju. Dla Niemiec tworzy to szansę gospodarczej ekspansji (tak jak to było w okresie II RP) i inwestycji przemysłowych w Polsce ze strony małego i średniego kapitału niemieckiego. Przybliżyłoby to też Polskę w strefie bezpośrednich wpływów Niemiec w Europie Wschodniej”.

Właśnie w tym kontekście rodziła się partia Donalda Tuska. Warto pamiętać o początkach Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli partii Janusza Lewandowskiego, Donalda Tuska i Jana Krzysztofa Bieleckiego. O finansowaniu KLD przez Niemcy mówi się już głośno od lat. W grudniu 2014 tygodnik „Wprost” opisał tę sprawę szczegółowo w tekście „Tajna kasa partii Tuska”, ujawniając że KLD na początku lat 90. otrzymało bezzwrotnie od CDU kilkaset tysięcy marek. Czy zachowując to wszystko w pamięci i znając przeszłość Donalda Tuska, można dziwić się działaniom rządu tak dalece sprzecznym z polską racją stanu?

 

Marzena Nykiel: Niemcy mordowali Powstańców. Nie odpowiedzieli do dziś. Dlaczego Tusk opiera na nich bezpieczeństwo Polski?

FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.