Sprawa Dawida Kacprzyka i saloniku VIP będzie ciągnąć się za Koalicją Obywatelską nawet po rezygnacji radnego z członkostwa w partii. Ale od czego KO ma mecenasa Romana Giertycha, który znalazł już sposób na ten kryzys? „Czy pamiętacie pół miliona na szpitale gdzie leczyły się kolana Jarosława Kaczyńskiego? Brak wyjaśnienia tej sprawy i ukarania winnych skutkuje tym, że chętnych do powielania patologii zjawia się więcej” - napisał w długim wpisie na platformie X.
Jeżeli komuś wydawało się, że „prywatny SOR” dla polityków KO i pierwszy milion zarobiony przed trzydziestką przez lekarza bez specjalizacji, posiadającego uprawnienia dopiero od dwóch lat, tylko w publicznych ośrodkach zdrowia (ten sam lekarz jest radnym, a do niedawna członkiem KO) to rzecz absolutnie nie do obrony - to mecenas Roman Giertych już spieszy z wytłumaczeniem!
To wszystko… wina PiS?
Czy Giertych próbuje odwracać kota ogonem, jakby politykiem KO był od co najmniej 2010 r., a nie dopiero od 2024? No, może. I co z tego?!
Czy pamiętacie pół miliona na szpitale gdzie leczyły się kolana Jarosława Kaczyńskiego? Brak wyjaśnienia tej sprawy i ukarania winnych skutkuje tym, że chętnych do powielania patologii zjawia się więcej. Zabetonowana przez PiS prokuratura unika takich spraw jak ognia. Wszystkie takie zjawiska należy tymczasem bezwzględnie ścigać, bo będą się powtarzać
— napisał na platformie X.
Natomiast panu Stanowskiemu nie wierzyłbym na grosz. Ich tekst może równie dobrze być fejkiem albo przesadą. Jestem w polityce tyle lat, mieszkam w Warszawie, a o żadnym saloniku VIP dla polityków w szpitalach warszawskiego samorządu nigdy nie słyszałem. Jeśli ślady takiej działalności byłego radnego KO zostałyby stwierdzone to trzeba to bezwzględnie ścigać. Patologia polegająca na wpłatach z Funduszu Sprawiedliwości na szpitale gdzie leczyły się kolana prezesa PiS, które to wpłaty dawały mu pierwszeństwo i szczególne traktowanie to zwykła korupcja, która jest zjawiskiem nawet groźniejszym niż przywileje dla poszczególnych osób, ale nie połączone z wpłatami. Niestety Zespół ds. Funduszu Sprawiedliwości akurat tej sprawy nie rozwiązał. Może teraz będzie okazja skoro taki temat interesuje opinię publiczną
— podkreślił Giertych.
Jeszcze wczoraj wypowiadał się na ten temat zgoła inaczej, przy okazji atakując tę grupę polityków PiS, którzy nie mają wyższego wykształcenia i kreował się na „obrońcę” lekarzy, prawników, oficerów i przedsiębiorców.
Słusznie, że zmuszono do odejścia lekarza z KO, który podczas dyżuru udzielał się w mediach. W KO nie może być miejsca dla takich nadużyć. Być może również należy jakoś uregulować zarobki lekarzy pracujących w szpitalach państwowych. Jednakże skończymy z tą nagonką na to, że lekarz zarabia lepiej niż pomocnik piekarza (tu moje myśli biegną do posła Fogla), perukarz (tutaj ciepłym sercem ogarniam pisowskiego intelektualistę Marka Suskiego), czy maturzysta (poseł Krasowski od wycierania łupieżu Jarka tutaj przychodzi mi na myśl). Populizm ludzi, którzy całe życie pozostają na państwowej pensji i wrzeszczą o wysokości wynagrodzę z tego powodu, że inny wykształcił się w skrajnie trudnym zawodzie i zarabia przez to więcej, to nic innego niż mentalność komunistyczna. Chcesz zarabiać jak lekarz? Idź na studia, gdzie musisz się uczyć przez 6 lat po 14 godzin dziennie, a potem jeszcze całe lata robić specjalizacje, które wymagają jeszcze trudniejszych wyrzeczeń. Chcesz zarabiać jako adwokat? Skończ prawo, zrób 3 letnią aplikację, ryzykuj całym majątkiem reprezentując klientów, naucz się wygrywać sprawy. Chcesz być dentystą? Idź na stomatologię. Chcesz korzystać na wysokich pensjach pielęgniarek? Idź do trudnej szkoły i pracuj po nocach w szpitalach. Chcesz być przedsiębiorcą? Załóż firmę i ryzykuj całym majątkiem, nie miej urlopów przez lata, pracuj na własny rachunek i ryzyko. Chcesz być oficerem? Idź do wojska ryzykować życie. Itd. Populistyczne wygrażanie ludziom z tego powodu, że zarabiają więcej niż inni jest sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. Zdrowe społeczeństwa to takie, gdzie nie promuje się zazdrości, lecz zdrową konkurencję. Powtarzam, że moje uwagi nie dotyczą tego młodego lekarza, który łączył politykę z pracą w szpitalach zależnych od polityków. To zawsze budzi kontrowersje. W mojej kancelarii mam żelazną zasadę, że żadnych podmiotów państwowych czy samorządowych nie reprezentuję. Bo budziłoby to wątpliwości czy uzyskałem kontrakt uczciwie. Zachęcam wszystkie osoby, które mają wolne zawody, aby angażowały się w politykę, ale przestrzegam przed tym aby łączyły miejsce pracy z firmami politycznie powiązanymi. To co trzeba zwalczać to brak kompetencji. Gdy PiS zatrudniał panią Goss do rad nadzorczych wielkich firm paliwowych i dawał jej zarobić tam miliony, to pisowskie media milczały. Takich przykładów za PiS było tysiące. Tak więc wyrzucajmy naciągaczy ale nie szczujmy na lekarzy, przedsiębiorców, oficerów, dentystów, pielęgniarki itd.
— napisał.
Kolanami Jarosława Kaczyńskiego Giertych zajmował się także dziś w innym wpisie.
Jeżeli prawdą jest, że pan Kacprzyk stworzył prywatną linie dla jakichkolwiek polityków w szpitalu miejskim to jest to nie do obrony. Powinny zostać wyciągnięte surowe konsekwencje oraz środki rangi ustawowej aby zakazać takiego procederu. Ewentualne postępowania muszą jednak objąć również podobne patologie za czasów PiS (leczone kolanka Kaczyńskiego czy zamykanie dla niego całego oddziału)
„Za PR kryzysowy zabrał się pan Roman”
Wpisy Giertycha wywołały liczne komentarze, krytyczne wobec mecenasa, ale również KO.
Przekaż KO poszedł:👉 Jarosław Kaczyński też się leczył i to za grube pieniądze 👉 Krzysztof Stanowski niewiarygodny i może to być fejk 👉 Patryk Słowik kłamie i niewiarygodny👉 „pisowska” PK blokuje śledztwa, a wiadomo że z Funduszu Sprawiedliwości finansowano szpitale, więc musi to być „wał” 👉 pan poseł nie słyszał o żadnej salonce VIP w szpitalu i należy mu wierzyć
— napisał mec. Bartosz Lewandowski.
No tak ale przecież pół miliona to jest zaledwie 1/3 rocznego etatu koordynatora SORu. Z czym do ludzi
— podkreślił były poseł Robert Winnicki.
Nie ma afery. Ewentualnie odpowiedzialny jest za nią Jarosław Kaczyński. Można się śmiać z Romana Giertycha, gdyby nie to, że zaraz pół twiterka będzie świeciło podobnymi wpisami
— napisał dziennikarz Paweł Figurski.
Ja z kolei Panu nie wierzę za grosz. Od miesiąca ma Pan na mailu umowę zakładu na milion złotych - dotyczącą kłamania na mój temat - i udaje Pan, że jej nie widzi
— przypomniał założyciel Kanału Zero Krzysztof Stanowski.
Czy nie uważasz za ciekawe, że pan Roman Giertych zakłada, że gdyby tylko w Warszawie były gdzieś nieetyczne preferencje dla polityków KO, to na pewno by o nich wiedział?
— zapytał Patryk Słowik.
Było źle a teraz za PR kryzysowy zabrał się Pan Roman. Premier nie ma łatwego dnia…
— skomentował Łukasz Frątczak.
Całe szczęście, że w świecie, gdzie wszyscy są „niewiarygodni” i „kłamią” wiarygodny jest przynajmniej mecenas Giertych.
Czytaj także
X/Joanna Jaszczuk
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762872-myslal-myslal-i-wymyslil-tak-giertych-probuje-bronic-ko
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.