Co wykażą trwające właśnie w warszawskim Szpitalu Południowym kontrole NFZ-u oraz stołecznego ratusza? Jak dowiedział się portal wPolityce.pl Naczelna Rada Lekarska bada także, czy lekarz-radny z KO Dawid Kacprzyk dopuścił się przewinienia zawodowego. „Uważam, że SOR tego szpitala jest źle zorganizowany, skoro taką pracę umożliwia. Kolejną rzeczą jest pytanie, czy można znaleźć taką pracę w tak młodym wieku i bez specjalizacji – nie wiem jak to powiedzieć – bez jakichś koneksji, bez znajomości, czy czegoś podobnego” - mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Damian Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej.
W warszawskim Szpitalu Południowym trwa właśnie kontrola NFZ-u oraz kontrola stołecznego ratusza. Dotyczy ona lekarza-radnego z KO Damiana Kacprzyka, który zarobił w nim tylko w 2025 r. 1,6 mln zł. Pracuje on na SOR jako koordynator, choć nie ma specjalizacji. Istnieje podejrzenie, że podpisywany przez niego grafik mocno mijają się z rzeczywistością.
Staramy się nie wypowiadać źle o innych lekarzach, ponieważ nasz Kodeks Etyki mówi, że wpierw powinniśmy zwrócić uwagę tej osobie. Wiem jednak, że rzecznik NIL Jakub Kosikowski złożył już zawiadomienie do Rzecznika Odpowiedzialności Zawodowej w tej sprawie
— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl dr Damian Patecki.
Czytaj także
SOR tego szpitala jest źle zorganizowany
Nie mający jeszcze 30 lat lekarz-radny KO bez specjalizacji przepracował w ciągu roku 4000 godzin, czyli ok. 331 godzin miesięcznie. Z wyliczeń lekarza i senatora PiS Stanisława Karczewskiego wynika, że Damian Kacprzyk musiałby być na dyżurze 72 godziny, czyli nieprzerwanie przez 3 doby. Czy to możliwe?
Z mojej wiedzy i doświadczenia wynika, że nie da się tak długo być w pracy na SOR. Ani to nie jest bezpieczne, ani to nie jest rozsądne. Abstrahując od jednostkowej sytuacji, uważam, że SOR tego szpitala jest źle zorganizowany, skoro taką pracę umożliwia. Dlatego, że w przypadku kontraktu to szpital zamawiający określa warunki tego zamówienia, czyli co chce zakontraktować za publiczne pieniądze. Mamy przecież dobre szpitale, jak np. Centrum Zdrowia Dziecka, gdzie w kontraktach wprost jest zapisana zasada, że praca dłuższa niż 24 h bez przerwy jest niedozwolona. Oczywiście zdarzają się wyjątki, kiedy trzeb mimo wszystko zostać, aby np. komuś nagle przeczepić wątrobę, albo ktoś inny nie mógł dotrzeć na dyżur lub trzeba przekazać pacjenta. W takich sytuacjach to wszystko trwa jakiś czas.
To jednak nie to samo, co bycie na dyżurze w pracy jakieś 100 godzin. Coś takiego nie powinno mieć miejsca i to źle świadczy o osobach, które organizują pracę w tym szpitalu, a z tego, co wiem, to jest szpital miejski
— mówi nam b. szef Komisji Kształcenia Medycznego Naczelnej Izby Lekarskiej.
Rodzą się zatem poważne pytania dotyczące decyzji kierownictwa Szpitala Południowego, który jest placówką miejską. W ocenie dr. Pateckiego z NIL takich warunków pracy, ktore dają tak wysokie wynagrodzenie bez posiadania specjalizacji tak po prostu nikomu się nie proponuje.
Kolejną rzeczą jest pytanie, czy można znaleźć taką pracę w tak młodym wieku i bez specjalizacji – nie wiem jak to powiedzieć – bez jakichś koneksji, bez znajomości, czy czegoś podobnego. Przecież generalnie SOR to jedna z trudniejszych prac, jakie można sobie wyobrazić, która wymaga doświadczenia. To jest taka praca, że trzeba szybko reagować, trzeba ratować ludzkie życie. Czyli trochę jak anestezjologia. Więc, co do zasady, kierownikiem SOR powinien być doświadczony lekarz medycyny ratunkowej, który dużo widział i dużo umie
— mówi nasz rozmóca. Co na to środowisko lekarskie?
Trzeba sobie także uświadomić, jakie są odczucia środowiska lekarskiego i odczucia społeczeństwa. Wydaje mi się, że zarówno odczucia środowiska lekarskiego, jak i odczucia społeczne w tej sprawie są dokładnie takie same. Większość lekarzy, którzy ciężko pracuje, może tylko pomarzyć o takich pieniądzach, takich zaszczytach, czy takich funkcjach i takim majątku. Ci ludzie mają przez takie sytuacje poczucie krzywdy. Po upadku komunizmu cały czas budujemy w Polsce jakiś w miarę egalitarny system, gdzie o tym, co kto robi i ile zarabia, powinny decydować kompetencje, doświadczenie, wiedza, i umiejętności. Chodzi o to, żeby ludzie mieli motywację do rozwoju, do bycia dobrymi lekarzami. Takie odczucia ma przecież także większość pacjentów, którzy zapłacą każde pieniądze, jeśli widzi, że lekarz jest uczciwy, empatyczny, zaangażowany i kompetentny. W tym przypadku mam poczucie, że coś jest nie w porządku
— podsumowuje dr. Damiana Patecki z Naczelnej Rady Lekarskiej.
Publikacja dostępna na stronie: https://wpolityce.pl/polityka/762700-nowa-kontrola-i-mocne-pytania-lekarzy-w-sprawie-milionera-z-ko
Najnowsze artykuły
Wszystkie najnowsze artykuły w jednym miejscu
Śledź nas na Google News
Bądź na bieżąco — dodaj nas do Google News
Dziękujemy za przeczytanie!
Twoje wsparcie ma znaczenie. Buduj z nami niezależne media.
Wszystkie teksty publicystyczne i analityczne w jednym miejscu. Dołącz do nas.