Zdrowia, szczęścia i… rozumu. Pobudka z lewackiego letarguZdrowia, szczęścia i… rozumu. "Mimo wewnętrznego skłócenia nasza prawica rośnie w siłę"

Brak perspektyw, wzrost ubóstwa i zmasowane ataki hybrydowe na Polskę są dziś najlepszymi katalizatorami zdroworozsądkowego myślenia
Nadchodzący rok będzie dla nas rokiem przełomu. Kończy się taryfa ulgowa: mimo obietnicy mrożenia cen energii przekroczenie narzuconej normy zużycia prądu może spowodować wzrost kosztów nawet o 50 proc.! Wdrożenie umowy UE z Mercosur przyspieszy likwidację naszego rolnictwa i hodowli. Odroczenie (na rok!) paktu migracyjnego dla Polski nie jest jeszcze przesądzone. Domyka się za to system handlu uprawnieniami do emisji CO2 (ETS2), zabójczy dla naszego transportu i budownictwa. Wisienką na torcie tych zagrożeń jest prawdopodobieństwo wciągnięcia Polski w konflikt z Rosją. Wprowadzana tylnymi drzwiami ustawa przeciwdziałająca „mowie nienawiści” zabroni nam nawet o tym myśleć… W tej sytuacji tradycyjna formułka życzeń: „Do siego roku!” zakrawa na ponury żart.
Są też sygnały optymistyczne. Tubylcza ludność krajów UE budzi się z lewackiego letargu. Gwałtowne protesty mieszkańców Grecji, Włoch, Wielkiej Brytanii czy Francji przybierają na sile. Coraz więcej polskich emigrantów ekonomicznych wraca do kraju. Mimo wewnętrznego skłócenia nasza prawica rośnie w siłę. Najmłodsze pokolenie Polaków dostrzega już zagrożenia wynikające z niefrasobliwości bądź zwykłej głupoty swoich rodziców. Brak perspektyw, wzrost ubóstwa i zmasowane ataki hybrydowe na Polskę są dziś najlepszymi katalizatorami zdroworozsądkowego myślenia.
