Europa nie może wygrać wyścigu z zaciągniętym hamulcemEuropa nie może wygrać wyścigu z zaciągniętym hamulcem. "Coraz więcej firm przenosi nowe inwestycje tam, gdzie energia jest tańsza"

Historia gospodarcza uczy jednej prostej prawdy – nie wygrywa ten, kto ma najpiękniejsze deklaracje, lecz ten, kto potrafi tanio produkować, szybko inwestować i skutecznie konkurować. Niestety Europa coraz częściej wybiera odwrotną drogę: zamiast wzmacniać własny przemysł, nakłada na niego kolejne obciążenia. Zamiast budować przewagi konkurencyjne, podnosi koszty prowadzenia działalności
Efekt jest łatwy do przewidzenia: europejskie przedsiębiorstwa przegrywają rywalizację z firmami ze Stanów Zjednoczonych i Azji.
Najbardziej jaskrawy przykład stanowi energia. Dla współczesnej gospodarki prąd jest tym, czym w XX w. była stal – podstawowym surowcem rozwoju. Bez taniej energii nie ma konkurencyjnego przemysłu, nowoczesnych hut, zakładów chemicznych, centrów danych ani produkcji zaawansowanych technologii. Tymczasem europejskie przedsiębiorstwa od kilku lat funkcjonują w warunkach, które stawiają je na straconej pozycji wobec konkurentów spoza Starego Kontynentu. Międzynarodowe analizy pokazują, że przemysł w Unii Europejskiej płaci za energię elektryczną wyraźnie więcej niż przedsiębiorstwa w Stanach Zjednoczonych i Chinach, co przekłada się na utratę konkurencyjności.
Polska odczuwa ten problem szczególnie mocno. Nasza gospodarka wciąż opiera się na przemyśle, produkcji i eksporcie. To właśnie przedsiębiorcy tworzą miejsca pracy, płacą podatki i budują siłę polskiej gospodarki. Jeżeli koszty energii stają się jednymi z najwyższych w Europie, przedsiębiorca nie zastanawia się nad kolejną inwestycją – zastanawia się, czy produkcja nadal ma sens.
