Europa bez Europejczyków. "Europejczycy mogą odejść z Europy"Europa bez Europejczyków. "W Wielkiej Brytanii pedofile prezentowali się jako uciskana grupa seksualna", "Potrzebujemy muzułmanów na wszystkich stanowiskach przywódczych"

„Jarzeniówki bzyczały jak odległe wspomnienie po urazie głowy” – lubię literaturę użytkową ze słownymi błyskotkami. Krytyk zapyta: jak można dziś używać porównań? Można, jeśli ma się talent. Kim są krytycy literaccy? Niespełnionymi pisarzami. Stereotyp? Oczywiście. Nie da się żyć bez kondensowania informacji.
I tu pojawia się kwestia – czy literatura użytkowa musi być trzeciorzędna? Właściwie nie da się odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ zniknęły obiektywne kryteria literackie – dziś nie ma już formy życia, która nie byłaby podporządkowana globalnemu starciu. Są tylko dwie strony. Wszystko, co jest poza, jest poza. Nie liczy się. Nikt tego nie widział, nikt o tym nie wie. Dwa potężne medialne wiry wsysają wypowiedzi, cytaty, książki, audycje, filmy, programy i wypluwają, kiedy zostaną zużyte.
Swego czasu dałem pożywienie takiemu wirowi. Napisałem na platformie X zdanie o Donaldzie Tusku, które po odcięciu kontekstu dało się użyć. Obudziły się tam-tamy. Operatorzy farm trolli poczuli krew, ich pracownicy zostali poszczuci. SokzBuraka, Ośrodek Monitorowania Czegoś Tam i tym podobne instytucje nagłośniły sprawę. Pięciominutowa sensacja. Hur-dur, katolik chce śmierci Tuska. Rozpoczął się rytualny taniec. Śmieszne? Wuj przestał się do mnie odzywać. Zapytałem, czy chce poznać fakty i kontekst. Odpowiedział, że nie. Sztucznie wywołane emocje zwyciężyły nad racjonalnością. Rzeczywistość okazała się mniej ważna od rytmu tam-tamów.
W postliberalnym świecie odrzuca się najważniejszą funkcję języka. Słowo zostało oderwane od rzeczy, co otwiera pole dla inżynierii społecznej.
