Final Age. 3 miłości. "Pomiędzy Moskwą a Berlinem"Final Age. 3 miłości. "W Polsce, leżącej pomiędzy Waszyngtonem, Berlinem a Moskwą nie ma miejsca na błędy"

Najsilniejszym tekstem tworzonym przez człowieka jest jego życie. Zgodność tego, co się mówi, z tym, co się robi. Od 500 lat antychrześcijańskie środowiska naśladowców Erazma z Rotterdamu czy Rousseau wytrwale niszczą kulturę. Wyjałowiony zachodni świat cierpi i czeka. Nudzi się. Prawdziwy rozwój duchowy polega na pokorze.
Pomiędzy Moskwą a Berlinem nie ma miejsca na błędy. Musimy robić to, co zawsze. Szukać siły w poszukiwaniu prawdy. Sztuką, literaturą, nauką i wiarą. To my, a nie Rosja, jesteśmy szansą dla zlaicyzowanego Zachodu, dla tej jałowej ziemi Ulro.
Historia się nie skończyła, choć prawdziwą politykę uprawia 9, może 10 krajów na świecie. W ciągu dwóch dekad Turcja z kraju zależnego od Stanów Zjednoczonych i Europy stała się graczem, od którego zależą losy jednego z czterech najważniejszych teatrów strategicznych naszego globu. Pierwszym krokiem na drodze do suwerenności strategicznej była wola polityczna tureckiej elity. Czy w Polsce, leżącej pomiędzy Waszyngtonem, Berlinem a Moskwą, może zrodzić się suwerenny ośrodek polityczny i przejąć władzę? Pokolenie 40-latków wielokrotnie ogłaszało piórami swych publicystów, że generacja, z której wywodzą się rządzący dziś Polską politycy, jest niezdolna do osiągnięcia stanu wewnętrznej suwerenności. Czy to pokolenie samo jest wystarczająco duchowo suwerenne? Będziemy to wiedzieć w ciągu najbliższych trzech, pięciu lat. A może czas Polski po prostu już przeminął?
