Wielki Manipulo. Urban to nie tylko propagandysta i strateg
Wielki Manipulo. Jako jeden z niewielu przedstawicieli PRL-owskich elit doskonale odnalazł się po 1989 roku...

Po 1989 r. W końcu mógł robić to, co lubił najbardziej – opluwać na łamach tygodnika „Nie”...
Jerzy Urban był w latach 80. ub.w. – obok Wojciecha Jaruzelskiego – najbardziej znienawidzoną przez Polaków osobą. Po latach został określony mianem „Goebbelsa stanu wojennego”. Solidnie na to zapracował.
Jest dzisiaj pamiętany jako z jednej strony niewątpliwie zdolny, błyskotliwy publicysta, a z drugiej – zręczny propagandysta. Jednak jego rola w latach 80. była zdecydowanie większa. „W czasie, kiedy Jerzy Urban był rzecznikiem rządu PRL, nie był on tubą, nie był wyłącznie interpretatorem polityki. Należał on do bardzo ścisłego grona osób wokół gen. Jaruzelskiego, którzy tę politykę kreowali” – stwierdzano na antenie BBC, głównego brytyjskiego publicznego nadawcy radiowo-telewizyjnego. Z kolei według głównego architekta stanu wojennego Urban był autorem wielu cennych pomysłów, „śmiałych inicjatyw”, które (wcześniej czy później) realizowały władze PRL. To on np. zaproponował w 1984 r. referendum, które ostatecznie zorganizowano dwa lata później.
