Społeczeństwo z klasą. Gorsi i lepsi
Społeczeństwo z klasą. Ta „gorsza” klasowo część społeczeństwa polskiego wybiera model państwa opiekuńczego

W opracowaniu prof. Domańskiego jest wzmianka o „poczuciu hegemonii kulturowo-intelektualnej elit wobec ludu”
Socjologowie opisują współczesne polskie społeczeństwo za pomocą terminów i metod z czasów PRL. Przykładem są ostatnie badania prezentowane w mediach przez prof. Henryka Domańskiego, socjologa z Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.
Wydawałoby się, że takie badania nie mogą być miarodajne, gdyż dotyczą różnych systemów politycznych i gospodarczych, a jednak metodologia pozostaje ta sama. Tym, co różnicuje grupy społeczne dawniej i dziś, pozostają „kryteria i hierarchie klasowe”. Można nawet dojść do wniosku, że tak jak dawniej i dziś mamy do czynienia z bogatą klasą ludzi wykształconych – klasą dominującą – i klasą biedną, słabo wykształconą. Dawnej „wyższej klasie”, o wysokim statusie, bo z przewagą ludzi z wyższym wykształceniem, ma dziś odpowiadać obecna wysoka klasa „specjalistów i kadry kierowniczej wyższego szczebla”. Zdaniem profesora to głównie elektorat Platformy Obywatelskiej, który poszerzony o właścicieli firm działających poza rolnictwem daje dwadzieścia parę procent osób zaliczanych do „wyższej klasy średniej”. Różni się ona od wyższej klasy średniej z czasów PRL znacznie mniejszą liczbą ludzi z wyższym wykształceniem (dawniej 75 proc., dziś 35 proc). Dowodzi to m.in. „inflacji statusu wyższego wykształcenia”, czyli spadku znaczenia wyższego wykształcenia w życiu społecznym i zawodowym, ale nie przesądza o mniejszym znaczeniu tej wyższej klasy w społeczeństwie polskim, którą prof. Domański nazywa „nową inteligencją”. To głównie „specjaliści, lekarze, prawnicy, inżynierowie, nauczyciele akademiccy, dziennikarze, doradcy finansowi, maklerzy giełdowi, eksperci od wizerunku, konsultanci, badacze rynku” itd.
