Budowniczy wieży Babel. "Zdeklarowany przeciwnik Kościoła"Budowniczy wieży Babel. "Pod maską aroganta krył się człowiek nieszczęśliwy. Spoczął na terenie Zakładu dla Ociemniałych"

Tolek od dziecka chciał był artystą rysownikiem, ale warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych nie ukończył. Rzucał wyzwanie wszystkiemu, co tradycyjne, narodowe, religijne, mieszczańskie.
Antoni Słonimski to przewodnik inteligencji odciętej od tożsamości i tradycji. Wyznawca utopii rodem ze swej „Wieży Babel”. Romantyczny, ale uczulony na polskość racjonalista, lewicowiec uwiedziony przez komunizm, a w końcu antyklerykał i mason, który spoczął na cmentarzu w Laskach.
Mija 50. rocznica śmierci Antoniego Słonimskiego. Przeżył kilka epok, przewrotów kulturowych i politycznych, wzlotów i upadków, zarówno własnych, jak i przyjaciół oraz rywali. Dziwny życiorys, mnogość ról, w jakie wchodził, rodzi pytanie, kim był. Adam Michnik przypisuje mu rolę wzorca polskiej inteligencji. Lecz raczej jej pokręconych ścieżek i narodowej apostazji, a w końcu pokornego powrotu do tego, co trwałe, z czego zawsze bezczelnie szydziła. Zmarł 4 lipca 1976 r. w wieku 81 lat na skutek obrażeń, których doznał w wypadku samochodowym. Pod koniec życia w 1972 r. został przyjęty do reaktywowanej w Warszawie loży Kopernik, ale po śmierci człowiek, który latami atakował Kościół jako hamulec postępu społecznego, został pochowany na cmentarzu w Laskach, na terenie prowadzonego przez siostry zakonne Zakładu dla Ociemniałych. Podczas pogrzebu okazało się, że trumna nie zmieściła się do grobu. Całe życie podążał ścieżką wyznaczoną przez ojca Stanisława, ateistę, lewicującego społecznika, admiratora nauki i pozytywizmu oraz guru lewicowej socjologii Ludwika Krzywickiego, uważanego za pierwowzór postaci doktora Szumana z „Lalki”. Słonimski był bowiem wzorcowym wręcz przykładem zasymilowanego mieszczaństwa, dzieckiem żydowskiego oświecenia z jego utopijną wiarą w postęp.
