Zapomniane słowo. "Wolność chętnie ograniczyliby innym"
Zapomniane słowo. "Polityczne kanalie świetnie czują się w chaosie", "nigdy nie budują wspólnoty, bo wspólnota wymaga odpowiedzialności"

Polityczne kanalie uwielbiają mówić o patriotyzmie, moralności i wartościach. Robią to jednak wyłącznie wtedy, gdy przynosi im to korzyść. Potrafią rano wygłaszać płomienne przemówienia o uczciwości, a wieczorem załatwiać posady w spółkach Skarbu Państwa znajomym i rodzinie. Wypisz wymaluj PSL.
Są słowa, które w debacie publicznej padają nader łatwo. Są też takie, które przez lata nabrały ciężaru i adekwatności. „Kanalia” należy właśnie do tej drugiej kategorii. To nie jest zwykła obelga rzucana w internetowej sprzeczce. To określenie człowieka pozbawionego kręgosłupa moralnego, który dla własnej korzyści gotów jest zrobić wszystko, nawet jeśli ceną będzie rozpad wspólnoty, kłamstwo podniesione do rangi strategii i cyniczne żerowanie na ludzkim strachu.
Problem polega na tym, że polityka od dawna przyciąga ludzi, którzy doskonale odnajdują się w takim świecie. Nie dlatego, że każdy polityk jest zły. Wręcz przeciwnie, wielu ludzi angażuje się publicznie z autentycznej potrzeby działania i chęci poprawy rzeczywistości. Ale polityczne kanalie mają nad nimi jedną przewagę: nie znają ograniczeń. Człowiek przyzwoity czasem zawaha się przed manipulacją, nie wykorzysta czyjegoś dramatu, nie sprzeda poglądów za stanowisko. Kanalia polityczna nie ma takich oporów.
