Sejm pod nadzorem. "SAFE jest niemal zdradą stanu"Sejm pod nadzorem. "SAFE jest niemal zdradą stanu". Debacie posłów przyglądał się z loży ambasador Niemiec Miguel Berger

To w epoce poprzedzającej rozbiory i upadek Rzeczypospolitej ambasadorowie obcych dworów pilnowali polskiego Sejmu, aby uchwalane przezeń ustawy nie naruszały interesów przyszłych zaborców
Niemcom bardzo zależy na programie SAFE. Dzięki temu dostaną do ręki smycz, na której przez długie lata będą trzymać Polskę i pół Europy. Trudno się zatem dziwić, że ambasador Berger przyszedł do Sejmu, aby przyglądać się obradom. Co to jednak ma wspólnego z polskim interesem narodowym, na który powołuje się Donald Tusk?
Blisko 44 mld euro – taką pożyczkę ma zaciągnąć Polska na zakupy uzbrojenia w Europie w ramach programu SAFE. To najwięcej ze wszystkich państw Unii. Będziemy ją spłacać do 2070 r. Wokół tak wielkiego wydatku mnożą się pytania i wątpliwości. Kto na tym zarobi? Czy na inwestycjach w obronność skorzysta polska gospodarka? I wreszcie najważniejsze: na ile pozostaniemy suwerennym państwem? Czy wpisany w pożyczkę mechanizm warunkowości nie sprawi, że demokracja w Polsce stanie się fikcją, bo Unia będzie mogła uzależnić wypłaty funduszy i dostawy broni od tego, kto akurat sprawuje rządy w Polsce? Na te pytania nie ma uspokajających odpowiedzi, nic więc dziwnego, że stronnictwa szeroko rozumianej prawicy zagłosowały w Sejmie przeciwko programowi SAFE, a prezydent Karol Nawrocki – jak się oczekuje – zapewne zawetuje ustawę.
