Samozaoranie. Czy naprawdę czeka nas ostatni etap: EutanazjaSamozaoranie. Przyklejające się do asfaltu „ostatnie pokolenie” odkleja się od rozumu

W nieodległej przyszłości pojawi się pytanie: co zrobić z tymi wszystkimi wytatuowanymi, zakolczykowanymi, nikomu niepotrzebnymi śmiesznymi staruszkami, którzy jakimś cudem dożyli podeszłego wieku?
Polaków trudno było pokonać. Spajały nas język, wiara i patriotyczne wychowanie w rodzinach. Prześladowania i represje zaborców zderzały się z żarliwymi ripostami poetów, pisarzy, malarzy, muzyków. Rząd dusz sprawowany przez polskich twórców był paliwem kolejnych powstańczych zrywów, krwawo tłumionych przez naszych wrogów. Przed totalną zagładą ocaliła nas niesamowita witalność naszych przodków i zdolność do odradzania się tożsamościowych elit. Kanclerz Bismarck alarmował, że w Wielkopolsce Niemcy zdecydowanie przegrywają z Polakami w wyścigu o liczbę dzieci w rodzinie (8:5). Adolf Hitler ograniczał populację „podludzi”, wdrażając ludobójstwo (fabryki śmierci) i wspierając aborcję tubylców. Tymczasem dla „narodu panów” wznoszono liczne domy Lebensborn („źródło życia”). Po wojnie „odreagowaliśmy” hekatombę kolejnym wyżem demograficznym.
XXI w. przyniósł Rzeczypospolitej nowe, hybrydowe zagrożenia. Popkulturowe „pranie mózgu” (artyści, celebryci, pożyteczni idioci) okazało się nader skuteczne w demoralizacji młodzieży. Podważając prawa boskie i naturalne zachowania, globalni neomarksiści wyeliminowali moralność i zaburzyli (skutecznie!) płciowość społeczeństwa. Ze współczynnikiem dzietności 1,16 jesteśmy dziś na ostatnim miejscu w Europie. Jeśli posiadanie dzieci kojarzy się z „udręką” (Donald Tusk), to przyklejające się do asfaltu „ostatnie pokolenie” odkleja się jednocześnie od rozumu. Rodzinnej pustki nie wypełni adopcja psów czy kotów. Wnuków i tak z tego nie będzie, każde „psiecko” jest bowiem, tak na wszelki wypadek, sterylizowane. W nieodległej przyszłości pojawi się pytanie: co zrobić z tymi wszystkimi wytatuowanymi, zakolczykowanymi, nikomu niepotrzebnymi śmiesznymi staruszkami, którzy jakimś cudem dożyli podeszłego wieku? Ostatni etap rozwiązania naszego problemu już zaplanowano: to eutanazja. PS Jeśli w wiosennych wyborach objawi się polski Donald Trump, może unikniemy samozaorania.
