Rakieta pod Lublinem, rząd jak zwykle bezradny. "Nie ma przypadków"Rakieta pod Lublinem, rząd jak zwykle bezradny. A gdyby rakieta uderzyła w Warszawę? Zagrożenie jest śmiertelne, a rząd nie potrafi bronić Polaków

Rosyjska rakieta spadła tam, gdzie miała spaść, w czasie, który z punktu widzenia Kremla jest optymalny. Dlaczego? I co dalej?
Donald Tusk uważa, że „nie ma powodu sądzić, by Polska była celem” rosyjskiego ataku rakietowego. Oczywiście nie można wykluczyć przypadku, bo Ukraina niemal codziennie jest atakowana przez Rosjan zarówno rakietami balistycznymi, jak i manewrującymi, takimi jak Kh-101, która spadła na Lubelszczyźnie. Ale zamiast narracji „Polacy nic się nie stało”, warto się zastanowić, czy nie mieliśmy w tym przypadku do czynienia z sygnalizacją strategiczną Rosji.
Po pierwsze, zastanawiające jest to, że uderzenie miało miejsce kilka godzin po tym, jak w Lublinie Tusk spotkał się z Wołodymyrem Zełenskim. Ten ostatni – co wiadomo nawet z oficjalnych komunikatów – dzień wcześniej rozmawiał z Donaldem Trumpem w Waszyngtonie zarówno o niedawnym uderzeniu sił ukraińskich na irański frachtowiec z bronią na Morzu Kaspijskim, jak i o licencji na produkcję rakiet do systemów Patriot. Przed wizytą Zełenskiego w Białym Domu Polska zgłosiła swój akces do tego amerykańsko-ukraińskiego projektu, deklarując, że jest gotowa wspólnie budować rakiety PAC-3. Premier Tusk jest bardzo powściągliwy w informowaniu polskiej opinii publicznej, ale warto zauważyć, że w czasie lubelskiego spotkania siedział obok niego minister Robert Kupiecki, wiceszef MSZ, w przeszłości ambasador RP w USA, który ostatnio prowadził też rozmowy w kwestii wejścia Polski do projektu Freja – forsowanej przez Kijów europejskiej tarczy antyrakietowej.
Nie można wykluczyć, że podczas lubelskich rozmów obydwie te kwestie – produkcję PAC-3 do Patriotów i budowę tarczy rakietowej na podstawie ukraińskich zdolności – połączono w jeden węzeł. Rosjanie mogli chcieć nam pokazać, że kooperacja z Ukrainą, nawet jeśli w dłuższej perspektywie korzystna, w krótszej będzie raczej oznaczała wzrost zagrożenia.
