Prezydent znów im przeszkadza. "Jego aktywność jest problemem"Prezydent znów im przeszkadza. "Ma własny mandat, otrzymany bezpośrednio od obywateli oraz obowiązek patrzenia władzy na ręce"

Po katastrofie smoleńskiej prof. Zdzisław Krasnodębski opublikował słynny tekst o zmarłym prezydencie Lechu Kaczyńskim „Już nie przeszkadza”. Od tego czasu minęło kilkanaście lat, do władzy wróciła ekipa Donalda Tuska i, jak widać, prezydent RP znowu im przeszkadza. Powód? Jest od nich niezależny. Nie działa wbrew obywatelom, nie potrafią mu tego udowodnić, ale przecież dla tej ekipy to nie jest ważne
Zamiast wyciągnąć wnioski z werdyktu wyborców w 2025 r. i szukać porozumienia od pierwszych dni nowej prezydentury, rozpoczęło się podważanie jej wyniku, a później znaczenia wybranego prezydenta. Jeszcze niedawno politycy Koalicji Obywatelskiej – bo trwała kampania wyborcza – przekonywali, że urząd prezydenta jest kluczowy dla bezpieczeństwa państwa, polityki zagranicznej i sprawnego funkcjonowania kraju. Dlatego należy wybrać ich kandydata. Dziś ci sami ludzie próbują przekonać opinię publiczną, że prezydent właściwie nie powinien zabierać głosu w sprawach międzynarodowych, a jego aktywność jest problemem.
Dobrym przykładem są wypowiedzi ministra Radosława Sikorskiego. W czasie prekampanii w KO podkreślał, jak ważna jest rola głowy państwa. Gdy jednak prezydentem został Karol Nawrocki, nagle skupia się na ograniczeniach jego kompetencji. Głównie wydumanych.
