Polsko-ukraiński splot. O tym, co powinniśmy robićPolsko-ukraiński splot. Coś pękło. Czy da się to jeszcze skleić? O tym, co powinniśmy robić, by wszystkiego nie przegrać

Nie oczekujmy, że Ukraińcy szybko przyjmą naszą prawdziwą wersję tragedii wołyńskiej. To zadanie na lata. Tym bardziej więc, jeśli tego chcemy dokonać, podejmujmy odpowiedzialne, długofalowe przedsięwzięcia.
Oburzenia, jakie wywoła w Polsce nadanie brygadzie ukraińskiej imienia „Bohaterów UPA”, należało się spodziewać. Należało się tego spodziewać, jeśli zna się polską historię i obecną politykę. Można mieć pewność, że takiej wiedzy nie ma po szeroko rozumianej stronie ukraińskiej.
Decyzja Zełenskiego rozkręciła spiralę animozji, która prowadzi do fatalnych konsekwencji. Należy zastanowić się nad tym, jak z niej wyjść. Jak prowadzić długofalową politykę, która przyniesie korzyści obu naszym narodom. Najsłuszniejsze nawet oburzenia mogą prowadzić do nieprzemyślanych gestów. Doraźnie zaspokajają poczucie godności, ale powodują piętrzenie się nieporozumienia oraz wrogość. Służą też ościennym mocarstwom, którym nie na rękę jest współdziałanie Polski i Ukrainy. Sprawiają, że zapominamy, iż bezpośrednio naszej niepodległości zagraża Rosja, a Niemcy nie traktują naszego kraju podmiotowo.
