OGNIEM NA WPROST. Kto głupiemu zabroniOGNIEM NA WPROST. Kto głupiemu zabroni. Kacap znowu popisał się geniuszem inżynieryjnym

Grupa 50 bojców pod Robotyne stłukła na kwaśne jabłko swego dowódcę, wlokąc go do ukraińskich linii, chyba jako trofeum.
Na froncie nie jest tak źle, jak podaje kremlowska propaganda. Zwyczajowo wręcz odwrotnie.
Tryzuby rozkręciły się w atakowaniu dronami celów na terenie Federacji Moskiewskiej. Bezzałogowe statki latające trafiły w cele niedaleko Brańska, Kaługi, Riazania, Orła, a także na Krymie w rejonie Sewastopola oraz w samej Moskwie, gdzie „z niewyjaśnionych przyczyn” wybuchł pożar na dworcu kolejowym. W stolicy Kacapii uziemniono na lotniskach 25 samolotów. Z kolei w bazie pod Pskowem uszkodzono, i to dokumentnie, cztery transportowe Ił-y 76 oraz dwa poważnie. Oberwał też bombowiec Ił-22. Siły Zbrojne Ukrainy na lądzie zatknęły flagę w Daczy na lewym brzegu Dniepru, tuż przy przyczółku mostu Antonowskiego. Gest raczej symboliczny, ale morale podbudowuje. Natomiast na Zaporożu Tryzuby nagle zmieniły kierunek głównego ataku i zamiast iść w głąb frontu – skręcili na wschód i poszli w kierunku Wierzbowego. Przejście słynnych „zębów Prigożyna” (betonowe stożki przeciw czołgom) zajęło Ukraińcom niecałą dobę. Kontynuując ten kierunek, zagrażają odcięciem od sił głównych garnizonowi w Nowopokrówce. W dodatku ważną rolę w tzw. linii Surowikina stanowią zadrzewione pasy między polami, w których ukrywają się stanowiska Rosjan. Mówi się o trzech liniach obrony Moskali, ale w rzeczywistości elementy systemu fortyfikacji są blisko siebie i stanowią jedną całość. Do przerwania frontu jeszcze daleka droga. Ale bądźmy dobrej myśli.
