OGNIEM NA WPROST. Duginówna i papieżOGNIEM NA WPROST. Duginówna i papież. "Nie ogarnia ani historii, ani teraźniejszości zawiłych stosunków w Europie"

Ciekaw jestem, czy w Watykanie już rozpoczęło się myślenie o tym „biednym” chłopaku, który próbę gwałtu na małoletniej dziewczynie przypłacił życiem?
W Odincowie pod Moskwą odbył się „patriotyczny” festiwal, na którym gościła Daria Duginówna wraz ze swoim tatusiem.
I nie było by w tym nic dziwnego ( jedno i drugie prawiło tam swoje kocopoły o ruskim mirze na Ukrainie i strasznym Zachodzie), gdyby nie to, że chwilę po wyjeździe z imprezy toyota land cruiser córuni wyleciała w powietrze razem z zawartością. FSB raz dwa namierzyło sprawcę. Była nim rzekomo Ukrainka – Natalia Wowk z małym dzieckiem [sic!], która jakoby miała wynająć mieszkanie w kamienicy Duginów, a po detonacji bomby uciec do Estonii. W pośpiechu „zostawiła” w lokum swoją legitymację znienawidzonego przez Moskali pułku Azow ze zdjęciem i danymi personalnymi. Zbyt piękne, żeby było prawdziwe, ale dla niezbyt rozgarniętej głubinki (ruska prowincja) to absolutnie powinno wystarczyć. Zaraz po zamachu rozległ się niebywały jazgot rosyjskich szowinistów i propagandystów, w tym Konstantina Małofiejewa, który chce uczcić pamięć Duginówny w Kijowie.
