Obco na ulicyObco na ulicy. "Warszawa – a wraz z nią coraz więcej miast w Polsce – zmienia swoje oblicze"

Udział obcokrajowców w naszej populacji w ciągu ostatnich 15 lat skoczył gwałtownie z kilku promili do prawie 6 proc. Jest to największy i najszybszy wzrost wśród krajów rozwiniętych.
Jeszcze kilka lat temu wielką popularność w Europie Zachodniej zyskiwały internetowe filmiki przedstawiające warszawskie metro lub ulice polskich miast. Autorzy tych filmów, zwykle zagraniczni turyści odwiedzający nasz kraj, pytali swoich widzów o to, co najbardziej przykuwa ich uwagę.
Odpowiedź była oczywista. Przytłaczająca większość lub wręcz wszystkie osoby złapane w kadrze były białymi Europejczykami. Rzecz zupełnie niewyobrażalna w wieloetnicznym i wielokulturowym tyglu Zachodu.
Publikowane w sieci filmy błyskawiczne stawały się internetowymi viralami, zbierając dziesiątki tysięcy polubień i słów uznania dla Polski. Co warto podkreślić, przychylne komentarze nie zawierały zazwyczaj rasistowskich uwag, lecz były wyrazem nostalgii za bezpowrotnie utraconą przeszłością. Za czasami, gdy takie obrazki były codziennością w całej Europie, a na tamtejszych ulicach było swojsko i bezpiecznie.
Już się zaczęło
Pisząc o tych filmikach, celowo użyłem czasu przeszłego. Bo choć ciągle można trafić na takie materiały w internecie, to jeżeli nic się nie zmieni, wkrótce staną się one zapisem także naszej historii.
Dziś, gdy wejdzie się do warszawskiego metra, nie jest już tak jednorodnie jak jeszcze kilka lat temu. Zupełnie inaczej wyglądają też ulice. Wystarczy przejść kilka kroków i zaraz wyprzedzi nas egzotyczny kurier rozwożący jedzenie. Po chwili natkniemy się w parku na muzułmańską parę z dziećmi, a na przejściu zatrąbi w naszą stronę taksówkarz z jakiegoś odległego zakątka świata. Po drodze miniemy jeszcze kilka budek z kebabami oraz azjatyckich i afrykańskich fryzjerów. Warszawa – a wraz z nią coraz więcej miast w Polsce – zmienia swoje oblicze.
