Nawrocki superstar. "Cieszy się poparciem 73 proc. badanych"Nawrocki superstar. Jako „role model”, czyli wzór do naśladowania. "Cieszy się poparciem 73 proc. respondentów"

Fenomen relacji prezydenta z młodym pokoleniem! „Na prezydenta” przyszli z wyraźnym entuzjazmem.
W zeszłym tygodniu miałem zaszczyt poprowadzić spotkanie młodzieży szkół średnich z prezydentem Karolem Nawrockim w Tomaszowie Lubelskim. Była to czwarta część międzynarodowej konferencji „Między informacją a dezinformacją” organizowanej przez miejscowe starostwo oraz posła PiS Tomasza Zielińskiego. Spotkanie to cieszy się już zasłużoną renomą i skutecznie promuje w Polsce niewielkie, roztoczańskie miasteczko.
Wydarzenie zasługuje na uwagę, bo kolejny raz potwierdziło, że relacja obecnej głowy państwa z młodym pokoleniem – i odwrotnie – to rzeczywiście fenomen rzadko spotykany we współczesnych demokracjach, tak mocno przesyconych cynizmem, zwątpieniem, dwulicowością. Na sali kilkuset uczniów, na co dzień żyjących tym, czym żyją współcześni nastolatkowie. Ale „na prezydenta” przyszli z wyraźnym entuzjazmem. Karol Nawrocki nie jest bowiem po prostu politykiem – jest swego rodzaju celebrytą, ale w takim typie, który Anglicy określają jako „role model”, czyli wzór do naśladowania. Dobrze wybrzmiało to w bezpośrednich, nienapuszonych pytaniach: „Co dał panu sport?”; „Kim chciał pan zostać w dzieciństwie?”; „Jak to jest być prezydentem?”. Poglądy polityczne wyniesione z domu czy środowiska są tu na drugim miejscu. W pewnym sensie prezydent Karol Nawrocki jednoczy polską młodzież, wśród której – według jednego z badań – cieszy się poparciem 73 proc. respondentów. To wynik więcej niż imponujący. To zjawisko społeczne, jeszcze mało rozpoznane. Widzimy jedynie ramy, przede wszystkim autentyzm prezydenta, który nikogo nie udaje i nikogo nie gra. Którego biografia jest znakiem nadziei dla mieszkańców i biedniejszych osiedli wielkich miast i miasteczek w typie Tomaszowa Lubelskiego. Pokazuje przecież, że kochając sport, historię, aktywność społeczną można zajść na sam szczyt. I że nie trzeba być wypieszczonym jedynakiem zasobnych rodziców. Wola, miłość do Polski, konsekwencja wciąż są w stanie przełamać wydawałoby się nieprzełamywalne bariery. To także znak nadziei dla tych wszystkich, którzy nie godzą się na nowy system klasowy, a może wręcz kastowy, według którego tylko syn prawnika może być prawnikiem, tylko syn lekarza może być lekarzem.
