Licencja na zabijanie. Oni są dla państwa kosztowniLicencja na zabijanie. "Liczba ludzi uśmierconych w placówkach medycznych jest znacznie wyższa, niż podają oficjalne statystyki"

Liczba kategorii, które obejmuje eutanazja, wciąż się powiększa o kolejne grupy osób, a końca tego procesu nie widać. Zabicie 2-letniego dziecka jest zaś szokujące.
Dopiero teraz władze Holandii ujawniły, że pod koniec 2025 r. tamtejsi lekarze w majestacie prawa śmiertelnym zastrzykiem odebrali życie 2-letniemu dziecku. Był to pierwszy tego typu przypadek eutanazji w Niderlandach. Do tej pory bowiem – jeśli chodzi o osoby nieletnie – w legalny sposób uśmiercano tylko noworodki lub dzieci powyżej 12. roku życia. W tym przypadku zabicie 2-latka nastąpiło wbrew opinii niezależnych lekarzy, którzy podkreślali, że dziecko „nie cierpiało nieustannie w sposób nie do zniesienia” i mogłoby korzystać z opieki paliatywnej oraz specjalistycznych leków, zapewniających lepszą kontrolę napadów padaczkowych. Szpital był jednak zdeterminowany, by sprawa znalazła inny finał, zasięgnął więc opinii kolejnego lekarza, który stwierdził, że mały pacjent spełnia wszelkie warunki kwalifikujące go do eutanazji. Wyrok wykonano, a komisja rewizyjna, która przeprowadziła później dochodzenie, stwierdziła, że przy skazaniu na śmierć i egzekucji dopełniono wszelkich wymogów należytej staranności.
Równia pochyła
Dla kogoś, kto od lat obserwuje triumfalny pochód przez świat proeutanazyjnej mentalności, wydarzenie w Holandii nie jest żadnym zaskoczeniem. Kiedy legalizowano ten proceder, mówiono, że musimy dać ludziom prawo do decydowania o własnym życiu. Jest to jednak nieprawda, gdyż wcale nie trzeba legalizować eutanazji, by człowiek mógł decydować o swoim życiu. Przecież ani samobójstwo, ani jego próba nie są karane przez prawo w żadnym państwie. Chodzi więc nie tyle o możliwość decydowania o własnym życiu, ile o życiu innych ludzi. Usankcjonowanie eutanazji daje bowiem lekarzom (czy szerzej: personelowi medycznemu) prawo do zadawania śmierci. Szczególnie widoczne jest to w przypadku 2-letniego dziecka, które nie może przecież decydować o własnym życiu, ponieważ nie ma takiej świadomości. W rzeczywistości mamy więc do czynienia z morderstwem dokonanym z zimną krwią.
