Francuska atomowa chimera. Czy ktoś Polsce może mieć złudzenia?
Francuska atomowa chimera. "Czy ktoś Polsce może mieć złudzenia, że inaczej niż w 1939 r. Francuzi zechcą umierać za Gdańsk?"

Potęga Francji była już głównie mistyfikacją, państwo kolekcjonowało kolejne klęski.
Polską przestrzeń publiczną zelektryzował wpis premiera Donalda Tuska na platformie X o możliwości objęcia Polski francuskim parasolem nuklearnym. Bezpieczeństwo narodowe to rzecz fundamentalna. Zdaje się, że grubo przerasta możliwości rządzących Polską polityków.
Francja to wielki przegrany XX w. Zwycięstwo w I wojnie światowej wbiło Paryż w przekonanie o własnej potędze i przez wiele lat uniemożliwiło przygotowanie się do wojny nowego typu. Po katastrofalnej klęsce w 1940 r. dawna Republika kierowana przez marsz. Filipa Pétaina stała się sojusznikiem III Rzeszy. Tylko czcigodna historia Francji i jej wpływy na świecie (choćby w Afryce i Indochinach) sprawiły, że w latach 1944–1945 szczupłe siły Charles’a de Gaulle’a „napompowano” do roli pełnoprawnego alianta. Trzeba zobaczyć w filmach dokumentalnych miny niemieckich generałów, którzy w 1945 r. kapitulowali przed krajem, z którym nie toczyli wojny od 1940 r.
