Komisarze czekają na prąd, Polska na cudKomisarze czekają na prąd, Polska na cud. "Unijna logika: zamknij kopalnię, kup droższy prąd z zagranicy"

Ironia losu – system, który miał chronić planetę, przenosi emisje gdzie indziej, a my w Polsce zostajemy z droższym prądem i groźbą utraty tysięcy miejsc pracy na Śląsku i w innych regionach.
W ten długi weekend Bożego Ciała, kiedy Polska zwalnia, grilluje i oddaje się rodzinnym spacerom, Bruksela jak zwykle nie próżnuje. Właśnie szykują kolejną porcję „ratowania klimatu”, która jak zwykle pachnie bardziej rachunkami niż klimatem. A my, zamiast świętować w spokoju, możemy co najwyżej westchnąć: „No tak, znowu dogoni nas zielona przyszłość”.
Już 24 czerwca br. Komisja Europejska urządza wewnętrzną debatę o systemie handlu emisjami (ETS). W lipcu ma być wielki przegląd. Brzmi jak nudna biurokracja? Dla polskiego przemysłu to jak zapowiedź kolejnego ciosu w portfel. Nasze hutnictwo, chemia, cementownie i cała energetyka oparte na węglu coraz bardziej słono płacą za każdą tonę CO2. Ceny energii idą w górę, konkurencyjność spada, a produkcja powoli pakuje walizki i patrzy w stronę krajów, gdzie nie karze się tak mocno za oddychanie. Ironia losu – system, który miał chronić planetę, przenosi emisje gdzie indziej, a my w Polsce zostajemy z droższym prądem i groźbą utraty tysięcy miejsc pracy na Śląsku i w innych regionach.
