Kocham cię jak Grenlandię. Swoje ulice
Kocham cię jak Grenlandię. Czy naprawdę brakuje postaci, które bardziej zasługują na to, aby mieć swoje ulice

Te nomenklaturowe spory przypomniały mi się, gdy przeczytałem o najnowszych pomysłach na nazwy ulic w Warszawie.
Obrady Rady Miasta dotyczące nazewnictwa ulic należą do najbardziej pociesznych, choć czasem zmiany nazw – lub ich brak – bywają sprawą mocno polityczną, poważną, wręcz dramatyczną.
Można choćby przypomnieć upór warszawskich radnych, aby pozostawić nazwę al. Armii Ludowej, upamiętniającą organizację będącą zbrojnym ramieniem zdrajców Polski. I nie ma w tym określeniu żadnego nadużycia czy przesady, bo Gwardia Ludowa, a następnie Armia Ludowa działały na zlecenie Polskiej Partii Robotniczej, jawnej moskiewskiej agentury, która, według wskazówek Stalina, sterowała aktywnością oddziałów AL. To tak jakby w centrum Warszawy utworzyć Trakt Targowicy.
