Jak skończyła się Szczepkowska. "To zwykła pogarda"Jak skończyła się Szczepkowska. "Dziś niestety bardziej przypomina łobuza awanturującego się pod budką z piwem"

„Proszę państwa, 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdań w najnowszej historii Polski. Wypowiedziała je Joanna Szczepkowska w Dzienniku Telewizyjnym, a zdanie, które miało być spontanicznym komentarzem aktorki, z czasem stało się symbolicznym podsumowaniem końca systemu komunistycznego. Szczepkowska została zapamiętana jako osoba, która jednym zdaniem postawiła kropkę nad epoką. Dziś niestety bardziej przypomina łobuza awanturującego się pod budką z piwem.
Właśnie dlatego trudno przejść obojętnie obok tego, co dziś dzieje się z językiem tej samej osoby. Bo oto aktorka, która stała się symbolem wolności słowa, demokratycznego przełomu i końca komunistycznej opresji, coraz częściej używa języka, który z wolną debatą publiczną ma niewiele wspólnego. Jej przeciwnikiem jest prezydent Karol Nawrocki. I nie chodzi już o ostrą krytykę jego decyzji, poglądów czy działań. Chodzi o serię personalnych obelg, których kulminacją ma być ostatni wpis na Facebooku, w którym głowa państwa została określona słowem na „ch” w kontekście wystąpienia w rocznicę porozumień sierpniowych.
Ty ch…ju. Dzisiaj premierem jest człowiek, który poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji. Ty robisz wszystko, żeby osłabić Ukrainę i przybliżyć Rosję do naszego terytorium
– napisała Szczepkowska na swoim profilu na FB.
Jak można napisać w ten sposób o prezydencie własnego państwa? To pytanie nie dotyczy tego, czy Karol Nawrocki zasługuje na krytykę. Każdy polityk, także prezydent, podlega ocenie obywateli. Istnieje jednak różnica między powiedzeniem: „Uważam, że prezydent postąpił źle”, a nazwaniem go „chamem”, „żulem”, „zdrajcą”, „szkodnikiem”, „człowiekiem bez honoru”, a wreszcie – „ch…jem”. To już nie jest krytyka – to zwykła pogarda. Co jest dalej?
Najpierw był „cham”
Historia bluzgów nie zaczęła się wczoraj. W sierpniu 2025 r., zaledwie kilka dni po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego, Szczepkowska zareagowała na sytuację, w której Donald Tusk musiał czekać na prezydenta w pałacu. Nie ograniczyła się jednak do oceny protokołu czy zachowania gospodarza spotkania. Napisała:
Chamem pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem.
A dalej:
Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem, ale też ujmą dla państwa.
Na końcu pojawiło się efektowne: „Kordian i cham”.
