Jak skończyła się Szczepkowska. "To zwykła pogarda"Jak skończyła się Szczepkowska. "Dziś niestety bardziej przypomina łobuza awanturującego się pod budką z piwem"

SZCZE.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

„Proszę państwa, 4 czerwca 1989 r. skończył się w Polsce komunizm”. To jedno z najbardziej rozpoznawalnych zdań w najnowszej historii Polski. Wypowiedziała je Joanna Szczepkowska w Dzienniku Telewizyjnym, a zdanie, które miało być spontanicznym komentarzem aktorki, z czasem stało się symbolicznym podsumowaniem końca systemu komunistycznego. Szczepkowska została zapamiętana jako osoba, która jednym zdaniem postawiła kropkę nad epoką. Dziś niestety bardziej przypomina łobuza awanturującego się pod budką z piwem.

Właśnie dlatego trudno przejść obojętnie obok tego, co dziś dzieje się z językiem tej samej osoby. Bo oto aktorka, która stała się symbolem wolności słowa, demokratycznego przełomu i końca komunistycznej opresji, coraz częściej używa języka, który z wolną debatą publiczną ma niewiele wspólnego. Jej przeciwnikiem jest prezydent Karol Nawrocki. I nie chodzi już o ostrą krytykę jego decyzji, poglądów czy działań. Chodzi o serię personalnych obelg, których kulminacją ma być ostatni wpis na Facebooku, w którym głowa państwa została określona słowem na „ch” w kontekście wystąpienia w rocznicę porozumień sierpniowych.

Ty ch…ju. Dzisiaj premierem jest człowiek, który poświęcił młodość polskiej demokracji, a teraz poświęca wszystko, żebyśmy się nie dostali w ręce Rosji. Ty robisz wszystko, żeby osłabić Ukrainę i przybliżyć Rosję do naszego terytorium

 – napisała Szczepkowska na swoim profilu na FB.

Jak można napisać w ten sposób o prezydencie własnego państwa? To pytanie nie dotyczy tego, czy Karol Nawrocki zasługuje na krytykę. Każdy polityk, także prezydent, podlega ocenie obywateli. Istnieje jednak różnica między powiedzeniem: „Uważam, że prezydent postąpił źle”, a nazwaniem go „chamem”, „żulem”, „zdrajcą”, „szkodnikiem”, „człowiekiem bez honoru”, a wreszcie – „ch…jem”. To już nie jest krytyka – to zwykła pogarda. Co jest dalej?

Najpierw był „cham”

Historia bluzgów nie zaczęła się wczoraj. W sierpniu 2025 r., zaledwie kilka dni po objęciu urzędu przez Karola Nawrockiego, Szczepkowska zareagowała na sytuację, w której Donald Tusk musiał czekać na prezydenta w pałacu. Nie ograniczyła się jednak do oceny protokołu czy zachowania gospodarza spotkania. Napisała:

Chamem pan jesteś, panie Nawrocki. Nie żadnym tam człowiekiem z dołów, który poszedł do góry, tylko chamem.

 A dalej:

Cham na stanowisku prezydenta jest nieszczęściem, ale też ujmą dla państwa.

Na końcu pojawiło się efektowne: „Kordian i cham”.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.