Jak daleko się posuną? "Zagrożenie podmiotowości"Jak daleko się posuną? "Krok po kroku Tusk i jego komando likwidują w Polsce demokrację"

MK4_jszcz_17_06_uu8_IMG_4878.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Determinacja Donalda Tuska w forsowaniu do Trybunału Konstytucyjnego swojego najbliższego współpracownika Macieja Berka musi mieć uzasadnienie. To coś więcej niż ostentacyjne mianowanie na z założenia apolityczne stanowisko rzecznika praw obywatelskich Sylwii Gregorczyk-Abram, osoby wyjątkowo zaangażowanej po stronie rządzącego układu i „obsługującej” nawet tak skandaliczne przedsięwzięcia, jak siłowe przejęcie mediów publicznych.

 Kandydaturą Berka zbulwersowani są nawet koalicjanci, których Tusk nie poinformował o swojej decyzji. Jedną z linii ataku na obecny TK było wskazywanie na polityczne nominacje do niego ze strony PiS. Chodziło zwłaszcza o Krystynę Pawłowicz i Stanisława Piotrowicza, członków partii Kaczyńskiego, którzy jednak wystąpili z niej przed mianowaniem. W „Gazecie Wyborczej” kolejny autorytet prawny, naturalnie profesor, oburza się na porównywanie Pawłowicz i Piotrowicza z Berkiem, bo reprezentanci PiS byli „postaciami głośnymi”, a minister Tuska pracował w cieniu. Kolejny raz przekonuję się, że „autorytetów” – zwłaszcza profesorów prawa – logika nie obowiązuje. Przeciwko Pawłowicz i Piotrowiczowi, którzy wyłamali się z establishmentu prawniczego III RP, rozpętana została wściekła nagonka, ale nie pełnili oni żadnych funkcji rządowych, a Berka wprawdzie premier nie eksponował, ale przeznaczył mu w gabinecie główną obok siebie rolę. Toteż nawet autorytetowi trudno przełknąć przeniesienie go do TK, choć twierdzi, że to nic wobec wprowadzenia tam Pawłowicz. Typowa strategia establishmentu polega właśnie na tym: zdiabolizować i ośmieszyć jednocześnie przeciwnika, a potem oburzać się, że pełni on funkcje publiczne. Dwie miary liberałów to jedno, a determinacja Tuska – drugie. Chociaż przyzwyczaił nas, że zaprzecza sobie bez przerwy, ale w tym przypadku uderza w podstawę swojej taktyki dotyczącej wymiaru sprawiedliwości. Oczywiście establishment prawniczy pogodzi się z tym jak z każdym posunięciem Tuska, ale mniejszym kosztem mógłby on wprowadzić do TK posłuszną sobie marionetkę z profesorskim tytułem. Widocznie bardzo zależy mu nie tylko na „swoim” sędzi w trybunale, lecz także na wyjątkowo sprawdzonym.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.