Inwazja legii cudzoziemskiej. "Niemcy postanowili spróbować"
Inwazja legii cudzoziemskiej. "Niemcy, którzy postanowili spróbować". Mają w Polsce swojego człowieka

Właśnie przerabiamy na własnym podwórku impas kolejnego głupiego pomysłu Niemców. Polska Straż Graniczna została odsunięta od granicy, żeby nie przeszkadzać niemieckiej policji podrzucać niesprawdzalnych mężczyzn z Afryki.
Przygraniczna wojna Białorusi z Polską przed kilkoma laty tak się spodobała Niemcom, że też postanowili spróbować. Codziennie atakują naszą granicę za pomocą legii cudzoziemskiej zwanej migrantami. Postanowili nie narażać na szwank swoich oddziałów uzbrojonych w 5 tys. hełmów przeznaczonych kiedyś dla Ukraińców, których nie zdołali wysłać. Szkoda hełmów. A legii migracyjnej nie szkoda. To są ochotnicy. Niemiecki sztab stosuje strategię per procura. Skoro za pomocą apelu „herzlich willkommen” zwerbowali setki tysięcy nie-Europejczyków, należy ich jak najskuteczniej wykorzystać w interesie Wielkiej Rzeszy. Taka lokalna agresja na Polskę jest dla nich korzystna z każdego punktu widzenia. Szantażowane przez Giertycha władze warszawskie usilnie nie chcą wiedzieć, co się wyprawia przy Odrze, zajęte ponownym przeliczaniem milionów głosów wyborczych. Władze niemieckie też biedzą się z kryzysem, lecz mają w Polsce swojego człowieka, który takie perturbacje załatwia na zycher. Siemoniak świadkiem.
W zasadzie polska Straż Graniczna została odsunięta od granicy, żeby nie przeszkadzać niemieckiej policji podrzucać niesprawdzalnych mężczyzn z Afryki. Oni tam podobno głodują. To dziwne, bo kiedyś tylko Rodezja, zwana obecnie Zimbabwe, mogła wyżywić pół Afryki. Niezwykle urodzajna ziemia, pierwszorzędne warunki klimatyczne… Czy nie można zorganizować świata tak, by mieszkańcy kilku kontynentów, które mamy na globusie (poza Antarktydą), pracowali u siebie, dla dobra swoich narodów, a nie szwendali się po Europie? Wiem, że to naiwne pytanie. Jednak alternatywa jest paskudna: nieustanne wojny głodnych z bogatymi.
