Imperium, czyli rosyjska bańka mydlana?Imperium, czyli rosyjska bańka mydlana? "Złodziejstwo i korupcja, a 30 mln obywateli żyje poniżej granicy ubóstwa"

Wszędzie rosyjscy żołdacy kradnący telewizory i kury, posowieckie męty w mundurach, znajdowane w stanie upojenia alkoholowego przez ukraińskich żołnierzy na podłodze w sklepach, w których znaleźli alkohol. To wszystko już było.
Wojsko rosyjskie miało być silne i gotowe, a armia ukraińska zdemoralizowana i niezdolna do stawiania oporu. Co zawiodło? Olśnienie spadło na mnie kilka dni po inwazji na Ukrainę, kiedy w telewizji pokazano rozbity rosyjski sprzęt zmechanizowany. A w nim racje żołnierzy z napisem: „Przydatność do spożycia 10.02.2015”. Pakiet z kilkumiesięczną datą ważności przeterminował się siedem lat temu. Spróbuję opisać, co to znaczy. Spróbuję opisać Rosję.
Jesteśmy na Ukrainie. Tu XVIII w. jeden z faworytów carycy Katarzyny II książę Grigorij Potiomkin urządził dla swej pani wizytację dorzecza Dniepru anektowanego kosztem Turcji. Potiomkin chciał wywrzeć wrażenie tempem zagospodarowywania nowych terytoriów przyłączonych do rosyjskiego imperium. Wycieczka przebiegła okazale, bo wcześniej Potiomkin kazał naprawiać drogi, bielić chaty w przygotowanych wsiach, w których do ogródków przesadzano nawet kwitnące już kwiaty. Szczęśliwi, „wyzwoleni spod obcego jarzma” chłopi (kierowani przez przebranych w ludowe stroje czynowników) wznosili radosne okrzyki na cześć Katarzyny, a przy tym wszyscy byli obowiązkowo umyci i trzeźwi.
