Bunt przeciwko talibomBunt przeciwko talibom. "Pod wpływem „strajku mułłów” kryzys jeszcze się zaostrza i zdaniem specjalistów może się przekształcić w regularną rewoltę "

Talibowie, którzy zdobyli władzę w Afganistanie pięć lat temu, są bliscy utraty kontroli nad Badachszanem, prowincją w północno-wschodniej części kraju. Niedawno doszło tam do „strajku religijnego”, bo lokalni przywódcy duchowi nie chcieli wymienić imienia emira talibów Mawlawiego Haibatullaha Akhundzady w swoim piątkowym kazaniu
Sprawa wygląda na trywialną, ale z punktu widzenia talibanu sprzeciw ten dotyka kwestii fundamentalnej, czyli legitymacji do sprawowania władzy. Po przejęciu rządów talibowie wprowadzili obowiązek wymieniania podczas tradycyjnej piątkowej modlitwy imienia swego przywódcy. Ta norma religijna i polityczna jest ściśle przestrzegana od pięciu lat. Talibscy propagandyści chwalili się, że przywrócenie imienia „dowódcy wiernych” nastąpiło po raz pierwszy od zlikwidowania kalifatu osmańskiego w 1924 r. W ten sposób islamski emirat talibów został de facto ogłoszony następcą ostatniego kalifatu, a sprzeciw mułłów jest traktowany w kategoriach aktu politycznego, równoznacznego z wypowiedzeniem posłuszeństwa.
W Badachszanie od kilku miesięcy trwa spór polityczny. Jego podłożem są ambicje Hadżi Baszira Noorzaia, bliskiego współpracownika emira talibów i współzałożyciela całego ruchu. Jest on nie tylko jednym z filarów reżimu, lecz także uchodzi za głównego nadzorcę krajowego przemysłu narkotykowego. Ostatnio zaczął również przejmować kontrolę nad wydobyciem złota z rąk przywódców Badachszanu.
