Gejowski marsz w Sodomie. Izrael traci rząd duszGejowski marsz w Sodomie. "Jeden z największych festiwali gejowskich na świecie. Miasta wolne od homofobii: Sodoma i Gomora"

Od ponad dwóch lat Izrael traci rząd dusz na globalnej lewicy. W postępowych kręgach na Zachodzie państwo żydowskie jest przedstawiane jako agresywne, rasistowskie czy wręcz ludobójcze.
Od 1 do 4 czerwca w Izraelu odbędzie się jeden z największych festiwali gejowskich na świecie. Miejsce wydarzenia wybrano nieprzypadkowo: teren na Pustyni Judzkiej na południe od Morza Martwego, gdzie według tradycji znajdowały się dwa najsłynniejsze miasta wolne od homofobii: Sodoma i Gomora.
Można zapytać, dlaczego inicjatorzy przedsięwzięcia zdecydowali się na organizację owego wydarzenia w tak niesprzyjających okolicznościach. Po pierwsze, na Bliskim Wschodzie trwa wojna, w której uczestniczy Izrael i w której masowo giną cywile, głównie Libańczycy. Po drugie, depresja Morza Martwego podczas lata to jedno z najbardziej upalnych i nieznośnych do wytrzymania miejsc na kuli ziemskiej. Po trzecie, największymi sojusznikami Izraela na świecie są dziś chrześcijańscy syjoniści z USA, którzy pozostają wrogo nastawieni do promocji homoseksualizmu w przestrzeni publicznej. Po co więc organizować wydarzenie, które może zostać odebrane jako prowokacja wobec najbardziej wypróbowanych przyjaciół?
