ETS – zielony haracz, który Europa musi odrzucić z hukiem
ETS – zielony haracz, który Europa musi odrzucić z hukiem. "Dodatkowy haracz na ogrzewanie i benzynę "

Europa wreszcie powoli się budzi z brukselskiego letargu. Od dawna powtarzamy, że system ETS (Europejski System Handlu Emisjami), ten rzekomy strażnik klimatu, jest ordynarnym kieszonkowcem.
Czesi i Słowacy wzywają (tak jak od dawna polska prawica) do natychmiastowego zatrzymania ETS2 – dodatkowego haraczu na ogrzewanie i benzynę. Nawet prezydent Francji Emmanuel Macron, ten mistrz elegancji, nagle błaga o ulgi dla przemysłu. Ironia losu, prawda?
Europa wreszcie powoli się budzi z brukselskiego letargu. Od dawna powtarzamy, że system ETS (Europejski System Handlu Emisjami), ten rzekomy strażnik klimatu, jest ordynarnym kieszonkowcem. Teraz inni zaczynają przyznawać nam rację. Od Paryża po Bratysławę wszyscy powoli mają dość: rolnicy, przemysł, zwykli ludzie. Zawiesić to natychmiast i poddać gruntownej rewizji – inaczej Unia Europejska sama się rozleci.
