Widmo rewolucji krąży nad EuropąWidmo rewolucji krąży nad Europą. "Zapowiada rewolucję we Francji", "80 proc. Niemców jest niezadowolonych z polityki rządu"

Przekształcają demokrację w niestabilny system, generujący frustracje, konflikty. Kolejne rewolucje wyborcze, a być może w niektórych państwach nawet uliczne rozruchy, nie wydają się odległą perspektywą. Kryzys ekonomiczny, a także sojuszniczy, wpływający na poczucie bezpieczeństwa, powoduje, że kruszeje europejski system. Idą zmiany, i to głębokie.
Trzy największe państwa naszego kontynentu – Niemcy, Francja i Wielka Brytania – znajdują się nie tylko w kryzysie ekonomicznym i finansowym, lecz także w okresie politycznej burzy. Coraz większe szanse na zdobycie władzy mają partie walczące z obecnym establishmentem, sprzeciwiające się zarówno aktualnej polityce zbrojeń, jak i dotychczasowemu modelowi państwa socjalnego. Domagające się również zablokowania emigracji.
Bally Bagayoko, lewicowy mer Saint Denis, miasta na obrzeżach Paryża, zamieszkałego przez 150 tys. ludzi, zapowiada już w przyszłym roku rewolucję ludową we Francji. Na razie zdjął – jak donosi tygodnik „Le Point” – portrety Emmanuela Macrona wiszące w każdym merostwie, postawił je w kącie do góry nogami i mobilizuje zwolenników skrajnie lewicowej LFI przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi.
