W sprawie imigracji bez kompromisówW sprawie imigracji bez kompromisów. "Rząd będzie kierował Afrykanów i Azjatów do dzielnic klasy średniej, do dzielnic ludzi zamożniejszych"

mid-epa13171284.webp
FacebookTwitter
Artykuł premium
Dołącz

Nowy premier Wielkiej Brytanii Andy Burnham, wybrany po politycznej kompromitacji swojego poprzednika Keira Starmera, zapowiedział duże zmiany w polityce migracyjnej. Nie chodzi o powstrzymanie małych łodzi napływających z Francji (premier nie chciał składać wiążących obietnic w tej sprawie, bo przecież to takie trudne), ale o korektę w sferze dystrybucji tego „złota”.

Otóż zdaniem lewicowego szefa rządu to społecznie niesprawiedliwe, że ogromna większość przybyszów trafia do biedniejszych, robotniczych dzielnic. W ramach nowej polityki rząd będzie kierował Afrykanów i Azjatów do dzielnic klasy średniej, do dzielnic ludzi zamożniejszych. Wkrótce wszyscy będą mieli zatem te same problemy z przestępczością, spadkiem jakości szkół, upadkiem obyczajów, degradacją wspólnej przestrzeni. W ten sposób nastanie era powszechnej sprawiedliwości. Nikt nie będzie mógł się wymigać od swojej porcji kulturowego ubogacenia. Nie możemy się dziwić: ideologia lewicowo-liberalna staje się coraz bardziej totalitarna i bardzo się stara, by nikt nie mógł się schować przed jej błogosławieństwem w swoim małym domku na przedmieściach.

Wszystko to w kraju, który w zastraszającym tempie zmierza w stronę pełnego zastąpienia historycznej, białej ludności imigrantami. Według poważnych obliczeń już w 2060 r. etniczni Brytyjczycy będą mniejszością. Prawicowi analitycy oceniają zaś, że wybory w 2027 r. będą ostatnimi, które mogą wygrać partie opowiadające się za obroną tożsamości narodowej. Potem będzie na to już za późno, zmiany zajdą za daleko. „Wielkie zastąpienie”, przez lata zaliczane do kategorii „teorii spiskowych”, stanie się faktem. Wspaniała angielska cywilizacja, która dała światu tak wiele, albo umrze, albo przepoczwarzy się w coś nie do poznania. Już dziś jest to kraj niepodobny do siebie. Ale nie można się dziwić: kto importuje Trzeci Świat, staje się Trzecim Światem. A kto się temu sprzeciwia, nazywa po imieniu to, co widzi, zostaje „islamofobem” lub „rasistą”.

Artykuł dostępny wyłącznie dla cyfrowych prenumeratorów
Źródło: Tygodnik Sieci, wydanie 2026/34
FacebookTwitter

Czekamy na Wasze maile z uwagami i komentarzami: [email protected]. Dołącz do naszej społeczności, wykup dostęp do STREFY PREMIUM. Subskrybuj
To najlepsza forma wsparcia naszych mediów.

Redaktor Naczelny:
Łukasz Wróblewski
Zespół:
Joanna Jaszczuk, Adam Kacprzak, Tomasz Karpowicz, Robert Knap, Adam Staniewicz, Kamil Kwiatek, Natalia Wierzbicka, Adrian Siwek, Adam Bąkowski, Sławomir Cedzyński.
Autorzy:
Wojciech Biedroń, Jacek Karnowski, Marzena Nykiel, Goran Andrijanić, Marek Budzisz, Jerzy Jachowicz, Grzegorz Górny, Aleksandra Jakubowska, Stanisław Janecki, Dorota Łosiewicz, Dariusz Matuszak, Andrzej Potocki, Marek Pyza, Aleksandra Rybińska, Marcin Wikło, Piotr Gursztyn, Jerzy Szmit.