„Dziady” na warszawskiej ulicy. "Mamy 15. edycję tej imprezy"„Dziady” na warszawskiej ulicy. Wielką Improwizację zaprezentował już jako Konrad tak wspaniale, że publika zamarła

„Dziady” Adama Mickiewicza były lekturą Narodowego Czytania, mamy już 15. edycję tej imprezy. To nie tylko rytualne powielanie tradycji. Ten tekst, prezentowany przez dobrych aktorów, wciąż robi wrażenie.
Tym razem był czytany nie w Ogrodzie Saskim, a przed kościołem seminaryjnym przy Krakowskim Przedmieściu – przy pomniku Adama Mickiewicza. Spektakl otworzyła para prezydencka. Marta Nawrocka i Karol Nawrocki przeczytali pierwszy fragment. Uliczne odgłosy, ataki wiatru i zakłócenia nagłośnienia sprawiały aktorom najróżniejsze trudności.
Większość scen części IV, II i III wyreżyserował Jarosław Kilian. Aktorzy – nie w kostiumach – czytali ze sceniczną swadą, a nawet trochę poruszali się po scenie. Więc choć to inny typ ekspresji, bywało niemal tak dramatycznie jak w normalnej inscenizacji. Wiem, że reżyser miał kłopoty ze skompletowaniem ekipy aktorskiej, a jednak wystąpiło kilka znakomitości. Towarzyszył mi tylko żal, że „Dziady” coraz rzadziej są grywane w teatrach. A przecież ten tekst – choć to poezja nie zawsze łatwa, pełna romantycznej przesady – jest mocnym głosem o polskich i ludzkich losach, bez szpikowania go współczesnymi analogiami.
