Dyplomacja prezydencka w interesie PolskiDyplomacja prezydencka w interesie Polski. "Polska nie wstydzi się swoich korzeni i duchowy wymiar polityki ma znaczenie"

Zwolennicy Tuska i Sikorskiego już próbują umniejszać znaczenie tej wizyty. To pokazuje, kto dziś skutecznie dba o polski interes.
Nie ma co owijać w bawełnę: prezydent USA przyjmuje w Białym Domu wielu gości, ale nie każdego traktuje tak samo. Karol Nawrocki został powitany z wyjątkową serdecznością przez Donalda Trumpa. To przyjęcie mówi więcej niż niejedno oświadczenie prasowe: w Polsce jest dziś tylko jeden partner do poważnych rozmów – prezydent, który od początku swojej drogi politycznej stawiał na jasne zasady i konsekwentne wybory. Dlatego Trump wsparł Nawrockiego jeszcze w czasie kampanii.
Rozmowy w Waszyngtonie przyniosły trzy konkretne efekty. Po pierwsze, zapowiedź nie tylko utrzymania, lecz nawet zwiększenia obecności amerykańskich żołnierzy w Polsce. To realna tarcza, a nie papierowe gwarancje. Po drugie, mocne poparcie dla inicjatywy Trójmorza, która wbrew szyderstwom ekipy Tuska staje się filarem bezpieczeństwa i rozwoju Europy Środkowej. Po trzecie, zaproszenie na szczyt G20. Polska, reprezentowana przez prezydenta Nawrockiego, siada przy stole z największymi potęgami świata. I to faktycznie jest przełomowy moment.
