Cienki lód władzy. Destabilizacja prawa i państwaCienki lód władzy. Destabilizacja państwa, łamanie prawa. Tylko by "zniszczyć PiS", nie z troski o dobrobyt i rozwój

Minister finansów Andrzej Domański odmawiający wykonania decyzji PKW popartej werdyktami sądów dopuszcza się złamania prawa. Polacy są już bliscy dostrzeżenia, że represje nie są „obok” troski o dobrobyt i rozwój, ale „zamiast”. próby rządzącej w naszym kraju koalicji, by „zniszczyć PiS”, zostaną dostrzeżone przez Waszyngton i może się to odbić na interesach Polski
Premier Mateusz Morawiecki usłyszał zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków urzędniczych w sprawie organizacji wyborów korespondencyjnych w 2020 r. Zarzut dotyczy podejmowania działań bez rzekomo wystarczającej podstawy prawnej, opartych na ustawach covidowych.
Trudno o bardziej naciąganą sprawę. Próba przeprowadzenia wyborów, choćby korespondencyjnych, była obowiązkiem ówczesnych władz, sytuacja była nadzwyczajna. Pandemia dopiero się rozpędzała, nikt nie znał przyszłości, terminy konstytucyjne goniły, a opozycja kultywowała swoją „totalność”, odmawiając ratowania ram procedur demokratycznych, zwalczając wszelkie wybory – zarówno kopertowe, jak i, o czym dziś się zapomina, tradycyjne jako rzekomo skrajnie niebezpieczne. Celem była destabilizacja państwa, a ostatecznie podważenie legalności prezydenta i rządu. Co więcej, przeprowadzenie wyborów korespondencyjnych nie było w istocie przesadnie trudnym zadaniem. Umiarkowanie sprawne państwo z elementarnie lojalną opozycją bez trudu podźwignęłoby takie zadanie. Poniesiona strata, na którą się wskazuje – kilkadziesiąt milionów złotych – nie może tu być argumentem rozstrzygającym. Demokracja, także jej ratowanie, kosztuje. To kropelka przy dodatkowych setkach miliardów złotych, które przyniosły Polsce i Polakom rządy Prawa i Sprawiedliwości.
