Biologii nie oszukasz. Polityka transgenderyzmu
Biologii nie oszukasz. Polityka transgenderyzmu nieoczekiwanie rozbiła się również o rafę w Szkocji

Zwiększony poziom hemoglobiny, wielkość serca i płuc, ale to tylko kilka z wielu wynikających przewag.
Przez ostatnie lata usilnie dążono, by biologiczni mężczyźni wkroczyli do świata kobiet. By zdominowali ich sport, nie zwracając uwagi na prawa biologii i zwykłą uczciwość. Ostatnie decyzje światowych federacji lekkoatletycznej, pływackiej czy kolarskiej pokazują, że transgenderyzm znalazł się w odwrocie. Jest nieuczciwy, a nawet niebezpieczny.
Międzynarodowa federacja lekkoatletyczna (World Athletics – Światowa Lekkoatletyka) zakazała transseksualistom udziału w zawodach kobiecych. Uchyliła też wcześniejszą propozycję zezwalającą na konkurowanie w nich kobiet z nienaturalnie wysokim poziomem testosteronu we krwi (DSD). Nowe i długo oczekiwane przepisy weszły w życie z końcem marca br., wywołując wściekłość i irytację w środowiskach LGTB+. Tym bardziej że transpłciowość jest jednym z głównych pól konfrontacji kulturowej i tę konfrontację zwolennicy dowolnego określania płci w ostatnim czasie przegrywają. W grę wchodzą zdrowy rozsądek, prawa biologii, nauka i przede wszystkim bezpieczeństwo kobiet. Tym cenniejszą jest decyzja podjęta przez Sebastiana Coe, przewodniczącego Światowej Lekkoatletyki, który postanowił przeciąć narastający problem, którego jedynymi pokrzywdzonymi były prawdziwe sportsmenki, kobiety, sportowa rywalizacja i normalność. Zrobił to mimo wywieranej na niego presji, nachalnej propagandy, swoistego terroru instytucjonalnego. Uzasadniając decyzję, tłumaczył, że manipulacja płcią nie może oszukać biologii, a sprawiedliwość nie podlega negocjacjom.
