Berlin upadł. "CDU zaproponował berlińskim policjantom przeniesienie"Berlin upadł. "Utrzymują bliskie kontakty z członkami arabskiego klanu przestępczego Remmo z Libanu"

Zwycięzcą lokalnych wyborów w Berlinie jest skrajnie lewicowa partia Die Linke, na którą zagłosowało 27,5 proc. wyborców. Nie wszyscy jednak ucieszyli się z tego triumfu, a najmniej berlińska policja. Elif Eralp, kandydatka Die Linke na burmistrza i działaczka radykalnej lewicy, jest bowiem zagorzałą zwolenniczką imigracji, a o jej związkach z organizacjami imigrantów oraz Antifą piszą niemieckie media.
Od 2010 r. Eralp, deputowana do berlińskiego landtagu, działa w inicjatywie „Integration? Nein, danke!” („Integracja? Nie, dziękuję!”), lobbującej za tym, by imigranci z automatu otrzymywali obywatelstwo bez wymogu wcześniejszej asymilacji. Niemieckie media twierdzą również, że lokalni politycy „czerwonych” utrzymują bliskie kontakty z członkami arabskiego klanu przestępczego Remmo z Libanu, którzy pojawiali się na wiecach wyborczych partii. Klan Remmo zasłynął napadem na skarbiec muzeum Grünes Gewölbe w Dreźnie w 2019 r. i kradzieżą klejnotów o wartości 113 mln euro.
Według dziennika „Die Welt” Ferat Ali Kocak, członek komisji ds. wewnętrznych Bundestagu, był blisko zaprzyjaźniony z synem szefa klanu, Firasem. Po tym, jak sprawa została nagłośniona, Kocak nazwał swoje związki z klanem „błędem” i opuścił komisję ds. wewnętrznych. Działacze Die Linke, w tym sama Eralp, współpracowali również z członkami kurdyjskiej PKK i Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny, co wzbudziło zainteresowanie niemieckiego kontrwywiadu.
