Azja (i Arabowie) w ofensywie. Kto bogatemu zabroni?Azja (i Arabowie) w ofensywie. "O bezdusznej komercjalizacji sportu"

Państwa Półwyspu Arabskiego nie organizowały jeszcze igrzysk, choć to tylko kwestia czasu
W sporcie liczą się nie tylko pieniądze, są one jednak bardzo ważne. Dzięki nim można kupić najlepsze kluby, zawodników i trenerów, a także organizacje największych imprez sportowych, jak igrzyska olimpijskie, mistrzostwa świata, wyścigi Formuły 1 czy najważniejsze turnieje tenisowe ATP. Karawana bogatych jedzie dalej mimo krytyków, którzy mówią o bezdusznej komercjalizacji sportu.
Pierwsze igrzyska olimpijskie w Azji miały się odbyć 44 lata po pierwszych nowożytnych IO w Atenach (1896). Ale Niemcy napadły na Polskę, rozpoczęła się II wojna światowa i igrzysk w Japonii nie zorganizowano. Co się w sporcie odwlecze, to nie uciecze. Minęło prawie ćwierć wieku i Tokio w końcu gościło zawody w 1964 r. Osiem lat po Australii i Oceanii – ale jednak. Po kolejnych 24 latach igrzyska, które w międzyczasie odbyły się trzy razy w Amerykach (Meksyk 1968, Montreal 1976, Los Angeles 1984), zawitały do Korei. Seul 1988 zasłynął skandalami korupcyjnymi, gdy chodzi o werdykty sędziowskie, zwłaszcza w sportach walki, a już szczególnie w boksie, ale kto bogatemu zabroni? Po następnych dekadach, gdy poza Europą IO odbyły się w USA (Atlanta) i Australii (Sydney), olimpijski znicz po raz pierwszy zapłonął w Chinach (2008). Do tego dochodzą igrzyska zimowe, które w ostatnim półwieczu odbyły się dwa razy w Japonii oraz w ChRL i Korei.
