Merz się ukrywa. Prowadzi kampanię incognitoMerz się ukrywa. Prowadzi kampanię incognito
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz pojechał do Saksonii-Anhaltu przed wyborami w tym kraju związkowym, ale jego wizycie nie towarzyszył wiec ani spotkania z mieszkańcami. Tygodnik „Der Spiegel” ocenia, że szef rządu prowadzi kampanię w „trybie incognito”. Notowania Merza są dramatycznie niskie.
"Der Spiegel” pisze, że poniedziałkową wizytę kanclerza w Saksonii-Anhalcie zorganizowano wyjątkowo dyskretnie. Nie zaplanowano wiecu z udziałem publiczności ani spotkania z mieszkańcami, a na miejscu nie było nawet plakatów informujących o przyjeździe szefa rządu.
Wygląda to tak, jakby kanclerz za wszelką cenę nie chciał rzucać się w oczy, jakby prowadził kampanię w trybie incognito
– ocenia tygodnik.
Niewykluczone, że Merz po prostu boi się kontaktu z wyborcami. Trzy dni temu doszło do incydentu w programie stacji RTL, kiedy odpowiadając na pytania zwykłych obywateli Merzowi puściły nerwy. Innym razem został wybuczany przez związkowców, w czasie swojego przemówienia.
Merz zaatakowany w telewizji przez wyborców. Kanclerzowi puściły nerwy
Srtach Merza
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz pozostaje najmniej popularnym politykiem wśród 20 najważniejszych przedstawicieli niemieckiej sceny politycznej. W miejscowości Quedlinburg Merz spotkał się z chadeckimi kandydatami w wyborach do landtagu, a następnie wystąpił wspólnie z premierem landu i liderem regionalnej CDU Svenem Schulzem.
Ostrzegał przed konsekwencjami ewentualnego zwycięstwa prawicowo-populistycznej Alternatywy dla Niemiec (AfD).
Saksonia-Anhalt nie może stać się polem doświadczalnym dla wściekłych obywateli
– powiedział Merz. Jego zdaniem ewentualne przejęcie władzy przez AfD mogłoby odstraszyć zagraniczny kapitał.
Jeśli AfD zdobędzie bezwzględną większość, międzynarodowi inwestorzy „zastanowią się dwa, a nawet trzy razy”, nim zdecydują się ulokować pieniądze w Saksonii-Anhalcie
– ostrzegł.
Merz podkreślił zarazem, że CDU zamierza walczyć o wyborców, którzy obecnie skłaniają się ku AfD. – Nie ma żadnej „zapory ogniowej” wobec wyborców w Saksonii-Anhalcie. Chcę tych wyborców pozyskać – powiedział.
Merz ciągnie CDU w dół
Według „Spiegla” forma wizyty może mieć związek z niskimi notowaniami kanclerza. Tygodnik ocenia, że Merz stał się obecnie raczej obciążeniem niż atutem dla polityków CDU prowadzących kampanię w regionach. Sam Schulze od miesięcy stara się prowadzić kampanię możliwie niezależnie od federalnego kierownictwa partii w Berlinie i w niektórych sprawach otwarcie dystansuje się od partyjnej centrali.
Ryzyko związane z udziałem Merza w kampanii pokazała już jego niedawna wizyta w Kuehlungsborn w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Jak podała agencja dpa, kanclerz został tam przywitany gwizdami, a część zgromadzonych wznosiła okrzyki, domagając się jego dymisji.
Wybory do parlamentu Saksonii-Anhaltu odbędą się 6 września. Media określają to głosowanie jako przełomowe oraz test tzw. zapory ogniowej, czyli polityki izolowania AfD przez partie głównego nurtu, w tym blok CDU/CSU. AfD ma nadzieję, że w Saksonii-Anhalcie po raz pierwszy w historii Niemiec znajdzie się w rządzie na poziomie landu.
Merz na równi pochyłej. "Zacięty rywal Angeli Merkel zmarnował pierwszy rok swoich rządów"
