Bawarczyk nabijał się z Zielonych. Stanie przed sądemTak wygląda wolność słowa po niemiecku! Biznesmen z Bawarii nabijał się na plakatach z polityków Zielonych. Stanie przed sądem

Najpierw dwóch policjantów kładło plakaty na ziemi, by nie były widoczne z ulicy, potem przyszedł sądowy nakaz karny.
Zieloni w Niemczech spotykają się z coraz większą niechęcią obywateli, winiących partię ministra gospodarki i klimatu Roberta Habecka za drogą, i wciąż niedokończona transformację energetyczną oraz Zielony Ład. Ze względu na spodziewane protesty, m.in. rolników, Zieloni odwołali zaplanowany na 14 lutego partyjny zjazd w Biberach w Badenii-Wirtembergii. Może dlatego politycy partii stracili resztki poczucia humoru, no bo jak inaczej wytłumaczyć, że biznesmen z Bawarii za chwilę stanie przed sądem za prześmiewcze plakaty na temat Haebcka i jego partyjnych kolegów?
Michael Much, właściciel firmy taksówkowej z Bad Tölz we wrześniu minionego roku ustawił w swoim ogródku dwa duże plakaty. Na pierwszym widniała współprzewodnicząca Zielonych Ricarda Lang, siedząca na walcu drogowym, obok Habeck pokazujący puste kieszenie, minister rolnictwa Cem Özdemir i Annalena Baerbock, szefowa MSZ, jako mała, naiwna dziewczynka. Na górze napis: „My wszystko rozwalamy”, oraz „Sojusz 90. Zielone g…no”, a pod spodem cytat z ministra gospodarki: „Od miłości do ojczyzny zawsze chciało mi się wymiotować”.
