Chytry plan działaczy mniejszości niemieckiej - aby przy pomocy swojego przywileju bezprogowego wchodzenia do Sejmu wprowadzić do parlamentu ślązakowców - nie powiódł się. Ślązacy powiedzieli im: Pitejcie stond!

CZYTAJ WIĘCEJ: Mniejszość Niemiecka w sojuszu z RAŚ. Zaproponowała separatystom miejsca na swoich listach do Sejmu

Niemców i ślązakowców z Ruchu Autonomii Śląska, którzy startowali pod wspólnym szyldem Zjednoczeni dla Śląska poparło 18 668 osób. To za mało, aby wejść do Sejmu nawet bez progu wyborczego, co państwo zagwarantowało mniejszości niemieckiej. W Sejmie znajdzie się tylko jeden przedstawiciel mniejszości niemieckiej, ale z Opolszczyzny.

Do Sejmu nie dostał się m.in. kontrowersyjny Leszek Jodliński, były dyrektor Muzeum Śląskiego, który zaproponował kilka lat temu wystawę stałą, która miał wywyższać niemieckie dzieje Śląska.

Jodliński kilka miesięcy temu chciał zająć się Muzeum Armii Krajowej w Krakowie, ale na jego kandydaturę nie zgodzili się kombatanci

CZYTAJ WIĘCEJ: Kontrowersyjny b. dyrektor Muzeum Śląskiego obejmie Muzeum AK w Krakowie? Śląsk chciał pokazać „po niemiecku”. Tak samo pokaże Armię Krajową?

Gdy latem rozeszła wieść, że Niemcy śląscy zaproponowali działaczom RAŚ miejsca na swoich listach, wielu prawników wskazywało, że było to ewidentne ominięcia prawa, bowiem działacze RAŚ nie są mniejszością narodową, a więc nie przysługuje im przywilej zwolnienia z progu obowiązkowego.

(…) mniejszość niemiecka w Polsce, na tle mniejszości polskiej w Niemczech, ma określone przywileje. Ale mniejszość niemiecką może reprezentować tylko ktoś z mniejszości niemieckiej. Koniec, kropka. Tak więc prawo nie jest dziurawe, ale po prostu ktoś to prawo być może będzie próbował złamać

— skomentował w sierpniu dla Polityce.pl tę sprawę sędzia Trybunału Konstytucyjnego Wiesław Johann.

CZYTAJ WIĘCEJ: Sędzia Johann: „Jeśli na listach wyborczych mniejszości niemieckiej znalazłyby się osoby spoza tej mniejszości, to takie listy powinny być natychmiast unieważnione”. NASZ WYWIAD

Dobrze, że nie udało się to brzydkie cwaniactwo

— skomentował nam fakt niedostania się do Sejmu osób z niemiecko-rasiowej listy dr Andrzej Krzystyniak, śląski historyk.

Sławomir Sieradzki/ „Dziennik Zachodni”