Wrócił Tusk i podwyżka godzinowej płacy minimalnej zaledwie o 90 grWrócił Tusk i podwyżka godzinowej płacy minimalnej na rok 2027 zaledwie o 90 groszy

Niby nic nowego, wraca Tusk i w Polsce zaczynają się poważne problemy pracowników, rosną wręcz lawinowo zgłoszenia zwolnień grupowych, rośnie bezrobocie, nawet latem, jak obecnie w lipcu, wreszcie propozycje podwyżek płacy minimalnej są zaledwie symboliczne.
Ponieważ w tych dniach Rada Dialogu Społecznego nie doszła do porozumienia w sprawie podwyżki minimalnego miesięcznego wynagrodzeni za pracę o raz wysokości minimalnej stawki godzinowej, to od 1 stycznia będą obowiązywały propozycje rządowe. A te rząd Tuska ustalił na poziomie więcej niż skromnym, miesięczne wynagrodzenie godzinowe ma wzrosnąć z 4806 zł brutto do 4950 zł brutto, a więc o zaledwie 144 zł, a minimalna stawka godzinowa z 31,4 zł do 32,3 zł, a więc zaledwie o 90 groszy. Wprawdzie Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wcześniej przedstawiło swoją propozycję podwyżki płacy minimalnej na rok 2027, kwotowo miała ona wzrosnąć o 180 zł brutto a w przypadku płacy godzinowej o 1,2 zł brutto. Widać jednak, że premier Tusk nawet tej skromnej propozycji resortu pracy nie zaakceptował i w związku z tym podwyżka jest na poziomie 3%, co przy przyjętym do projektu budżetu na 2027 rok poziomie średniorocznej inflacji w wysokości także 3%, oznacza, że realnego wzrostu płacy minimalnej nie będzie, co więcej, jeżeli inflacja będzie wyższa, to będziemy mieli do czynienia z realnym spadkiem tej płacy.
Przypomnijmy, że przy ustalaniu poziomu płacy minimalnej na 2026 rok, resort rodziny, pracy i polityki społecznej, proponował wzrost płacy minimalnej, aż 354 zł do kwoty 5020 zł, rząd Tuska przyjął jednak propozycję resortu finansów, podwyżki w wysokości tylko o 140 zł, czyli z kwoty 4666 zł do kwoty 4806 zł brutto, a wzrost minimalnej stawki godzinowej o 1 zł do kwoty 31,40 zł. To była podwyżka zaledwie o 3%, czyli w wysokości średniorocznej inflacji w 2026 roku, przyjętej jako jeden z podstawowych wskaźników makroekonomicznych do skonstruowania budżetu, a więc oznaczało to także brak realnej podwyżki płacy minimalnej. Ale średnioroczna inflacja w tym roku zapewne przekroczy 3% ze względu choćby na gwałtowny wzrost cen paliw, w tej sytuacji w tym roku także będziemy mieli do czynienia ze spadkiem realnego poziomu płacy minimalnej.
Przypomnijmy także, że rządy Prawa i Sprawiedliwości to coroczne znaczące podwyżki zarówno płacy minimalnej, jak i emerytury i renty minimalnej, zdecydowanie przekraczające średnioroczny poziom inflacji, co oznaczało ich duży realny wzrost. Realizacja tej polityki oznaczała, że płaca minimalna w latach 2015-2024 wzrosła z kwoty 1750 zł do 4300 zł, a więc z blisko 2,5- krotnie, a minimalna płaca godzinowa, blisko 6-krotnie, z ok. 5 zł i do ponad 28 zł (to jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości ustalił płacę minimalną na rok 2024 w wysokości 4242 zł od 1 stycznia i 4300 zł od 1 lipca). Natomiast minimalne świadczenie emerytalno-rentowe w tym samym okresie wzrosło z 880 zł do wspomnianych 1878 zł, a więcej niż 2-krotnie, co po uwzględnieniu wprowadzonej przez rząd PiS, 30 tysięcznej kwoty wolnej w PIT, dodatkowo oznaczało całkowite zwolnienie świadczeń do 2500 zł z tego podatku.
Wróciły rządy Platformy, teraz przemianowanej teraz na Koalicję Obywatelską i wracają praktyki z jej poprzednich rządów w latach 2008-2015, kiedy to podwyżki płacy minimalnej, czy też emerytury minimalnej, były wręcz symboliczne. W przypadku płacy minimalnej z 1126 zł do 1750 zł, a więc w ciągu 8 lat zaledwie o 624 zł, średniorocznie o zaledwie 80 zł, a emerytura wzrosła z 636 zł do 880 zł, a więc zaledwie o 244 zł, czyli średniorocznie tylko o ok. 30 zł. Od roku 2025 (o wzroście płacy minimalnej na 2024 rok decydował jeszcze rząd PiS), kwotowo są to wprawdzie wyższe podwyżki, niż w latach 2008-2015, ale tylko dlatego, że są liczone od znacznie wyższych kwot zarówno płacy minimalnej, jak i emerytury minimalnej, ale procentowo wróciliśmy do podwyżek symbolicznych, tak charakterystycznych dla poprzednich rządów Platformy i jej przywódcy Donalda Tuska.
Procentowo wręcz symboliczne podwyżki płacy minimalnej rządu Tuska na rok 2025, na rok 2026, a teraz także na rok 2027, zaledwie na poziomie inflacji, oznaczają brak realnego wzrostu tej płacy, a to z kolei będzie oznaczało generalnie ograniczenie wzrostu płac w gospodarce. A przecież wzrost gospodarczy, którym tak chwali się obecna koalicja, jest przede wszystkim oparty o konsumpcję, której fundamenty zbudowały rządy PiS, podczas których płaca minimalna wzrosła blisko 2,5-krotnie, a to miało przecież wyraźny wpływ na generalny wzrost płac w gospodarce. Właśnie GUS podał dane dotyczące wzrostu PKB w I kwartale 2026 roku, wyniósł on 3,5%, przy czym zasadniczy wkład do tego wzrostu dała właśnie konsumpcja w wysokości aż 3,2 pp, a tylko 0,3 pp procentowego inwestycje, przy neutralnym wpływie eksportu netto. Podobnie było w całym 2025 roku, zasadniczy wkład do wzrostu PKB, który wyniósł 3,6%, dała także konsumpcja (3,1 pp), inwestycje zaledwie 0,7 pp,a eksport netto wręcz wkład ujemny (-0,1 pp), w tej sytuacji osłabianie fundamentów tej konsumpcji przez rząd Tuska, czyli symboliczny wzrost płac, a także świadczeń emerytalno-rentowych, będzie powodował, że wzrost PKB niestety będzie w kolejnych latach coraz niższy. Wróciły rządy Tuska i wracają problemy na rynku pracy, zwolnienia grupowe, rosnące bezrobocie, nawet latem, tak jak teraz w lipcu i symboliczne podwyżki płacy minimalnej, a konsekwencji wszystkich płac w gospodarce, co w oczywisty sposób będzie wpływało na obniżenie poziomu wzrostu PKB w kolejnych latach.
